Miasto

Wóz bojowy potrzebny od zaraz. Strażacy z OSP w Suchej Górze szukają sposobu na zakup nowego pojazdu


Ochotnicza Straż Pożarna w Suchej Górze w przyszłym roku będzie obchodziła swoje 118. urodziny. Od dłuższego czasu boryka się jednak z pewnym problemem. To brak drugiego w pełni sprawnego wozu.

Reklama

Jednostkę tworzy 20 strażaków. Dla wszystkich praca w OSP to pasja i pewien styl życia. - Ochotnicza Straż Pożarna zawsze była uważana za taką furtkę do tego, żeby zostać zawodowym strażakiem, a ja sam jestem tego przykładem. Młodzi ludzie poznają na czym polega rzemiosło strażackie, jak wygląda codzienna praca, wszystkie plusy i minusy, jakie ze sobą niesie. Jeżeli im się to podoba i zgadzają się na wszystkie wyrzeczenia z tym związane, starają się o pracę w PSP – przyznaje Grzegorz Sojka, prezes Ochotniczej Straży Pożarnej w Suchej Górze.

Strażacy z OSP nie tylko gaszą pożary, ale uczestniczą w rozmaitych prelekcjach, pogadankach, a także szkolą mieszkańców Suchej Góry z zakresu pierwszej pomocy. W tym roku uczestniczyli w około 100 interwencjach na terenie Bytomia. Głównie związane one były z gaszeniem pożarów, tak jak miało to miejsce w przypadku pożaru mającego miejsce na terenie dawnych zakładów Jopka. - Mogliśmy działać tylko jednym samochodem, ponieważ drugi został wycofany. Dowieźliśmy 125 tys. litrów wody do celów gaśniczych, a działania prowadziliśmy przez pełne 24 godziny, praktycznie od momentu zaistnienia pożaru – relacjonuje Grzegorz Sojka.

Uszkodzony zbiornik na wodę to jedna z wad stara 244

Suchogórska jednostka dysponuje dwoma pojazdami. To star 244 oraz jelcz 5/32, które nie należą do najmłodszych. Samochód star 244 pełni służbę od 1988 roku, ale do OSP Sucha Góra trafił w 1996 roku. Pojazd posiada liczne defekty. Jednakże jego głównym mankamentem jest uszkodzony zbiornik na wodę, który uniemożliwia zatankowanie go do pełna, a w konsekwencji usterka ta prowadzi do tego, że pojazd nie może być wykorzystywany podczas akcji ratowniczo-gaśniczych.

Zatankowanie tylko 2 ton może spowodować gwałtowne przemieszczenie cieczy i przewrócenie pojazdu na zakręcie – wyjaśnia Grzegorz Sojka. Koszt wymiany zbiornika oszacowano na 15 tys. zł, ale to nie wszystkie problemy techniczne, z którymi borykają się strażacy z Suchej Góry. Wóz posiada też skorodowaną podłogę kabiny załogi oraz elementy mocowania kabiny, a naprawa może kosztować aż 10 tys. zł. Jazda w nim jest po prostu niebezpieczna. – Pojawia się tu też szereg innych, drobnych problemów, które dotyczą większości starych samochodów, do których nie ma już części zamiennych, a jedynie regenerowane – dodaje prezes OSP w Suchej Górze.

Czytaj dalej!

Zobacz też:
Reklama:


bytomski logo pelen kolor beta



najpopularniejszy serwis internetowy w mieście, posiadający największe forum dyskusyjne, a także kalendarium imprez, ogłoszenia drobne i wiele innych.