Kultura

Podróżują po całym świecie, ale ciągle wracają do Bytomia - wywiad z Wędrownymi Motylami


Anna i Marcin Nowakowie mieszkają w Bytomiu od przeszło 9 lat i tak samo długo prowadzą popularnego podróżniczego bloga gdziewyjechac.pl oraz kanał „Wędrowne Motyle”. Na swoim koncie mają liczne podróżnicze wyróżnienia, w tym m.in. nagrodę Blog Roku czy Traveller 2018. Niedawno wydali książkę, w której radzą jak efektywnie podróżować przez 50 dni w roku, mając zaledwie 26 dni urlopu.

Reklama

Po odwiedzeniu ponad 50 krajów i 50 metropolii oraz większości cudów świata zdecydowali skupić się na podróżowaniu świadomym i tematycznym. Ruszają zatem nieszablonowymi śladami: rzek, przypraw, architektury, książek, pisarzy, filmów, a nawet obrazów, a swoje spostrzeżenia spisali w publikacji „Podróżuj Lepiej”.

Podróżujecie po całym świecie, odwiedzacie najpiękniejsze zakątki kuli ziemskiej, a jednak nadal wracacie do Bytomia. Co Was tutaj trzyma?

Anna Nowak: Nasi Czytelnicy pewnie wiedzą, że jesteśmy ze Śląska. Pochodzimy z Zabrza, a do Bytomia przenieśliśmy się 9 lat temu, czyli w momencie kiedy zmieniliśmy nasz stan cywilny i pracę. Trafiliśmy na Szombierki, które są takim naszym punktem wypadowym do zwiedzania tych wszystkich pięknych miejsc. Bardzo lubimy nasze mieszkanko i uwielbiamy do niego wracać. Jednakże powód zamieszkania w Bytomiu był bardzo prozaiczny. Niestety, nie był romantyczny.

Marcin Nowak: Po ślubie nie zostaliśmy w Zabrzu, ale przenieśliśmy się do jednej z dzielnic Bytomia, która naszym zdaniem jest najbardziej zabrzańska. Pomijając fakt, że oprócz Bobrka, położona jest najbliżej naszego rodzinnego miasta. Dodatkowo, kursuje tutaj 5-tka. Tramwaj ten zawsze był elementem łączącym moją dzielnicę – Zaborze – z Bytomiem właśnie. Pewnego dnia spacerując po Szombierkach przypadkowo znaleźliśmy świetne mieszkanie. Oferta okazała się na tyle interesująca, że zdecydowaliśmy się je kupić w tym samym roku, w którym wzięliśmy ślub. Spodobało się nam jego położenie. Chcieliśmy mieszkać przy EC Szombierki, którą zawsze ceniliśmy i lubiliśmy, patrząc na nią trochę z trwogą. W pobliżu znajduje się też Park Fazaniec, który z uwagi na to, że jest parkiem leśnym o strukturze górskiej, jest jednym z ciekawszych parków nie tyle w Bytomiu, co na Śląsku. Co ciekawe, znajduje się tam również leśny wąwóz.

Anna Nowak: Robimy tam zdjęcia i kręcimy filmy. To świetne tło. Nasi Czytelnicy często dopytują, co to za miejsce. Jest niezwykle urokliwe.

Marcin Nowak: Uwielbiamy Fazaniec. Cieszymy się, że został zrewitalizowany. Można tam pobiegać, pospacerować, pojeździć na rowerze, a nawet na nartach biegowych, choć mało kto to robi. Fazaniec trzyma nas w tym miejscu, Nie wykluczamy, że kiedyś zmienimy miejsce zamieszkania, ale nie na 100 proc. Kolejnym dużym plusem Bytomia jest to, że znajduje się blisko portu lotniczego w Pyrzowicach. Lotnisko to stale się rozwija, a siatka połączeń jest olbrzymia. Niektórzy zazdroszczą nam, mówiąc, że właściwie mieszkamy pod lotniskiem w Katowicach.

Prowadzicie bloga już niemal dekadę, macie też swoją firmę organizującą niebanalne wycieczki, odnosicie coraz więcej sukcesów jako blogerzy, ale i autorzy poradników oraz przewodników multimedialnych, współpracujecie z olbrzymimi organizacjami turystycznymi… Ale droga do tego nie była prosta. Ania wcześniej robiła karierę jako urzędniczka, a Marcin pracował w mediach regionalnych. Udało Wam się swoją pasję zamieniliście w profesję.

Anna Nowak: Pomimo tego, że mamy wykształcenie pośrednio lub bezpośrednio związane z turystyką, to nie trafiliśmy do zawodu. W swoim życiu mieliśmy nawet mały epizod związany z pracą w szkolę, ponieważ oboje z wykształcenia jesteśmy nauczycielami.

Marcin Nowak: Szczerze, to wydaje nam się, że najlepsze, złote lata blogowania są już za nami. Wszystkie najważniejsze wyróżnienia i nagrody zdobyliśmy w latach 2017-2018. Obecnie do zawodu wchodzi wielu młodych ludzi, a ich głównym narzędziem jest YouTube, na którym my też działamy, ale mamy specyficzne materiały i publikę. Jak na Youtuba to starsi użytkownicy, bo w przedziale wiekowym 26-35 lat.

Skoro złote lata za Wami, to co będzie dalej? Macie przecież trzydzieści parę lat..

Marcin Nowak: Mamy na myśli złote lata blogowania i rozpoznawalności naszej marki. Ona się już ugruntowała i obecnie bardziej działamy jako eksperci, doradcy, tworzymy różne rzeczy okołoblogowe. Smutna prawda głosi, że czytelnictwo w Polsce spada. Nie dotyczy to wyłącznie książek, ale blogów także. Drobne formy socjalowe królują. Miesięcznie odwiedza nas ok. 400-500 tys. czytelników, ale to w sezonie. Poza nim liczba ta spada do 200-300 tysięcy. Od dwóch lat statystyki się nie zmieniają, a pozycja bloga się ugruntowała. Ludzie nie chcą czytać dużej ilości tekstu, wybierają inne media. Wyjątkiem od tej reguły może być nasza książka, która bardzo fajnie się sprzedaje, a to oznacza, że jest czytana.

No właśnie! Niedawno ukazał się Wasz książkowy debiut. To publikacja „Podróżuj lepiej”. Czy długo nad nią pracowaliście?

Anna Nowak: Wydaje mi się, że długo. Myśleliśmy o niej już trzy, cztery lata temu, ale tak naprawdę pisaliśmy ją jakieś 1,5 roku, jednak z przerwami. Jedna przerwa była bardzo długa, bo kilkumiesięczna. Myśleliśmy już nawet, że nie wrócimy do pisania, ale dzięki pomocy Piotra Wierzbowskiego udało się nam ją dokończyć. Pisaliśmy książkę w każdej wolnej chwili, na każdym wyjeździe. Myślę, że gdybyśmy pracowali na etatach, to nie byłoby to takie proste.

Marcin Nowak: Oczywiście sytuacja życiowa, która nam się przytrafiła także miała wpływ na ukończenie książki. Jednakże finalnie okazało się, że dzięki temu zdobyliśmy więcej cennego czasu na pisanie. Wspomniany przez Anię Piotr to nasz czytelnik. Otworzył firmę, która pomaga twórcom w wydawaniu książek. Posiada doświadczenie redaktorskie i wydawnicze.

Anna Nowak: Pojawił się w idealnym momencie. Zderzyliśmy się z murem, kiedy poznaliśmy świat wydawnictw, korekty, składu, drukarni, grafików… przeraziliśmy się i uznaliśmy, że nie damy rady sami tego wydać. Wydawało nam się wtedy, że porwaliśmy się z motyką na słońce. Pomyśleliśmy, że mogliśmy się zgodzić na oferty wydawnictw, które od lat się do nas zgłaszały i proponowały wydanie książki…

Ale wtedy nie mielibyście wpływu na wszystko, co związane jest z książką, a przecież lubicie robić wszystko po swojemu

Marcin Nowak: Tak, a dzięki self-publishingowi mogliśmy dopracować wszystko w najdrobniejszym szczególe. Nad projektem okładki pracowaliśmy z jednym z najbardziej znanych ilustratorów – Rafałem Piekarskim, który ilustruje takie czasopisma jak „Pismo” czy „Przekrój”. Chcieliśmy, aby okładka była utrzymana w stylu art deco i udało się. Książkę pisaliśmy najczęściej w Polsce i w Chorwacji.

Anna Nowak: Cieszymy się, że doprowadziliśmy ten projekt do końca, choć czasami było trudno.

Marcin Nowak: Czytelnicy nas nie zawiedli. Nasi stali odbiorcy kupili książkę jeszcze w przedsprzedaży.

Ile egzemplarzy książki się już sprzedało?

Marcin Nowak: Jej premiera miała miejsce 3 listopada, a nakład wynosi ponad 3 tysiące. Do tej pory sprzedała się już ponad połowa.

Anna Nowak: Książka dotyczy nie tylko podróży, ale też planowania swojego życia w związku z podróżami, a koniec roku sprzyja takim przygotowaniom.

Czytaj dalej!

Zobacz też:
Reklama:


bytomski logo pelen kolor beta



najpopularniejszy serwis internetowy w mieście, posiadający największe forum dyskusyjne, a także kalendarium imprez, ogłoszenia drobne i wiele innych.