Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie

TEMAT: Kopalni w Bytomiu nie zamkną

Re:Kopalni w Bytomiu nie zamkną 2015/01/19 07:25 #154890

Papniok napisał:

bardoz napisał:

bulba7 napisał: Co będzie za 10, 20 lat?


Przecież w miarę dobrze wiadomo jakie są trendy rozwojowe miasta na najbliższe 10, 20 i 30 lat. Bytom jest starzejącym się i wyludniającym się miastem, które będzie zmagać się z coraz większymi problemami wynikającymi z rosnącej różnicy między malejącymi przychodami i rosnącymi wydatkami budżetowymi. Problemy te będą zmuszać kolejne władze, które zawsze reprezentują większość mieszkańców zamieszkujących dzielnice centralne do m.in. marginalizacji dzielnic peryferyjnych zamieszkałych przez niewielką populację o malejącym wpływie wyborczym (wysoki koszt obsługi przez gminę na jednego mieszkańca). Zmiany demograficzne determinują ścieżkę na której znajduje się miasto. Takie zjawiska jak np. zamknięcie czy istnienie kopalni, rozpad strefy euro i w konsekwencji znaczący spadek krajowego PKB, zmiana kursu franka (raty wyższe o 200-300 zł miesięcznie), wzrost lokalnych podatków i opłat (np. za wodę lub za parkowanie), wyższe koszty pracy, dostępność środków unijnych i wiele innych jedynie zmieniają dynamikę tego trendu, ale nawet gdyby te wszystkie elementy i zjawiska wpływające na rozwój miasta przyjęłyby najbardziej korzystne wartości dla Bytomia (jest to tak mało prawdopodobne, że wręcz niemożliwe) to i tak nie wyhamują negatywnych trendów, które są nieuniknione w przeciągu najbliższych 15-20 lat, a które przecież i tak są widoczne już dzisiaj.


Takie negatywne przewidywania co do przyszłości można niestety napisać dla większości śląskich miast... Może obroni się stolica województwa bądź miasta z mocną gospodarką (Gliwice, Tychy, zagłębiowska Dąbrowa G.). Bytomie, Chorzowy, Zabrza, Rudy Śl. i inne Świętochłowice nie obronią się. Jak będzie się kończyć węgiel w JSW, to Jastrzębia i Wodzisławie też będą padać.



Los górnictwa na Śląsku jest przesądzony. Koszty wydobycia będą rosły (eksploatacja schodzi na coraz głębsze pokłady) i węgiel ze Śląska wciąż pozostanie niekonkurencyjny, a kopalnie nierentowne w stosunku do węgla pochodzącego z kopalń z zagranicy oraz z nowych polskich zakładów, które powstają i będą powstawać w miejscach, gdzie wydobycie jest opłacalne, czyli często nie na Śląsku. To, że 6-10 kopalń zniknie w regionie w ciągu tych 10 -15 lat jest pewne.

Papniok napisał: Abstrahując od tego, czy bytomskie i okoliczne kopalnie będą zliwidowane już teraz, za lat 5 czy 25, jak sądzicie, czy warto wiązać się ze Śląskiem na resztę, a w wielu przypadkach na większość życia?


To zależy jaka jest alternatywa. Nawet po likwidacji kopalń na Śląsku i znaczącym spadku ludności w regionie i Bytomiu (należy cały czas mieć na uwadze konsekwencje społeczno-ekonomiczne) region i tak pozostanie jednym z najludniejszych w kraju (zmiany demograficzne obejmują przecież całą Polskę). Przyszły Bytom to miasto z około 100 tys. mieszkańców, dobrze skomunikowane, z rosnącą liczbą seniorów, (gwarancja większego poczucia bezpieczeństwa), wolno poruszającymi się samochodami w centrum lub ograniczeniem do minimum ruchu samochodowego, wyższymi podatkami zarówno krajowymi, jak i lokalnymi, tanimi mieszkaniami i wciąż wysokim bezrobociem, bo te ok. 20% to stała dla bytomskiej gminy. Problem rosnących wydatków gminy i malejących przychodów będzie wciąż narastał. Inne gminy na Śląsku znajdą się mnie więcej w podobnej sytuacji, chociaż z pewnością ze względu na mniejszy stopień degradacji i większe zasoby życie w nich może okazać się łatwiejsze. Jeśli chodzi o resztę kraju, to duże miasta poradzą sobie, małe gminy i miasteczka czeka proces wyludniania (np. dzisiaj proces ten zachodzi już dość intensywnie na Opolszczyźnie i Warmii).

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Re:Kopalni w Bytomiu nie zamkną 2015/01/19 07:53 #154891

Czytam tekst porozumienia z 17.1.15.link: www.k.wnp.pl/f/038/942/pelna_tresc_poroz...zadu_z_gornikami.pdf 1. Czy należy rozumieć, że zgodnie z pkt 2 KWK Bobrek - Centrum (Ruch Centrum) idzie do SRK celem likwidacji ? To byłby akt sprawiedliwości dziejowej bo chyba b. Dymitrow najbardziej zniszczył Bytom ? 2. Czy Pan może mi wytłumaczyć a) znaczenie pkt4 , że eksploatacja będzie prowadzona zgodnie z decyzją Rady UE 3. Węglokoks Kraj, który ma kupić KWK Bobrek i PODSTAWE PYTANIE : czy zamierza dalej kopać spod centrum Bytomia i na jakiej podstawie prawnej ?????????? 4) czy ktoś oszacował jaki jest ostateczny koszt głębinowego wydobycie węgla po uwzwglednieniu szkód górniczych, wysiedleń, katastrof górniczych, wyburzeń i tąpnięć itd.itd w szczególności na terenie Bytomia i całego GOP ????????????????????? read more on. www.ruiny.bytom.pl

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Twitt Bytomski.pl 2015/01/19 07:58 #154892

Czy słuszałeś człowieku, że w Walbrzychu jest SSE i pracuje tam koncern TOYOTA !!!!!

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Twitt Bytomski.pl 2015/01/19 08:56 #154894

Jan Usynowski napisał: Czy słuszałeś człowieku, że w Walbrzychu jest SSE i pracuje tam koncern TOYOTA !!!!!


Ale niestety bezrobocie nadal jest wysokie, a w powiecie wokół to jest masakra...

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Re:Kopalni w Bytomiu nie zamkną 2015/01/19 10:35 #154899

Jan Usynowski napisał: Czytam tekst porozumienia z 17.1.15.link: www.k.wnp.pl/f/038/942/pelna_tresc_poroz...zadu_z_gornikami.pdf 1. Czy należy rozumieć, że zgodnie z pkt 2 KWK Bobrek - Centrum (Ruch Centrum) idzie do SRK celem likwidacji ? To byłby akt sprawiedliwości dziejowej bo chyba b. Dymitrow najbardziej zniszczył Bytom ? 2. Czy Pan może mi wytłumaczyć a) znaczenie pkt4 , że eksploatacja będzie prowadzona zgodnie z decyzją Rady UE 3. Węglokoks Kraj, który ma kupić KWK Bobrek i PODSTAWE PYTANIE : czy zamierza dalej kopać spod centrum Bytomia i na jakiej podstawie prawnej ?????????? 4) czy ktoś oszacował jaki jest ostateczny koszt głębinowego wydobycie węgla po uwzwglednieniu szkód górniczych, wysiedleń, katastrof górniczych, wyburzeń i tąpnięć itd.itd w szczególności na terenie Bytomia i całego GOP ????????????????????? read more on. www.ruiny.bytom.pl

Chcesz miec odpowiedzi to poszukaj se w necie,to nie problem.A ty wiecznie jedno i to samo w kółko.

ps.Chyba największe szkody porobiły Szombierki bo one fedrowały pod Centrum.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Kopalni w Bytomiu nie zamkną 2015/01/19 11:25 #154904

Jak podaje portal wysokienapięcie.pl plan wg którego kopalnie (m.in. KWK Bobrek) zostaną przekazane do Węglokoksu prawdopodobnie nie ma szans powodzenia, ponieważ Komisja Europejska uzna dofinansowanie Węglokoksu za pomoc publiczną i nakaże zwrot pieniędzy wraz z odsetkami. Wtedy najprawdopodobniej rząd wróci do pierwotnej wersji programu restrukturyzacji z przekazaniem m.in. KWK Bobrek do SRK i jej formalną likwidacją (oczywiście w tej sytuacji KWK Bobrek i tak będzie mogła nadal działać i fedrować).

wysokienapiecie.pl/energetyka-konwencjon...z-weglokoksem-wypali

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Kopalni w Bytomiu nie zamkną 2015/01/19 12:15 #154908

Mam takie pytanie do dyskutantów tego tematu.
Czy ktoś z was pamięta jeszcze taki nieszczęsny FOZZ? Fundusz obsługi zadłużenia zagranicznego.
Jego głównym celem było skupywanie na rynkach finansowych polskich obligacji co miało w efekcie zmniejszyć nasze zadłużenie wobec świata. Ponieważ taka operacja była wbrew prawu międzynarodowemu robiło się to w ścisłej tajemnicy. Właśnie po to aby to prawo ominąć.
Czy obecna sytuacja czegoś wam nie przypomina? Czy stosowanie w planach ratunkowych terminu "likwidacja" nie jest takim właśnie trikiem wobec prawa unijnego?
Obym się mylił ale coś mi się zdaje, że kasa unijna potrzebna na całą operację miała właśnie być zdobyta poprzez taki zapis. Bo tylko w taki sposób można było ją uzyskać. Właśnie na likwidację. I obawiam się, że związkowcy mogli cały ten plan rozwalić przez uratowanie od likwidacji. A może tylko tak mi się zdaje?

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Kopalni w Bytomiu nie zamkną 2015/01/19 12:28 #154910

Być może masz rację, ale co związkowców obchodzi przekształcanie i modernizacja górnictwa - dla nich liczą się: utrzymanie dużych zarobków (plus dodatki), utrzymanie szybkiego przejchodzenia na emeryturę i utrzymanie znacznej wysokości świadczeń emerytalnych.
Dla związków liczą się związkowcy i ich przywileje, a nie stan branzy górniczej w Polsce, a już na pewno nie kondycja społęczno-gospodarcza miast czy regionów, gdzie kopalnie się znajdują.... Smutne, ale prawdziwe.
Polecam lekturę: www.gazetaprawna.pl/artykuly/847213,gorn...ch-w-kopalniach.html

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Kopalni w Bytomiu nie zamkną 2015/01/19 12:36 #154911

Jurda, też miałem takie przemyślenia, że termin "likwidacja" był wprowadzony celem ominięcia unijnego prawa.
Dzisiaj na Facebooku trafiłem na ciekawy komentarz Wadima Tyszkiewicza, prezydenta Nowej Soli. Wkleję go, ponieważ jak widać w jego mieście był podobny problem z zamykaniem zakładów i mimo wszystko udało się miasto uratować. Jeśli chodzi o jego ocenę działań górniczych związków, to zapewne wiele osób się z nią nie zgodzi, ale niezależnie z czyjej to winy i którego rządu, prawda jest taka że jeszcze sporo do górnictwa dopłacimy jako państwo.

Zapraszam Panią Premier, przewodniczącego Dudę i szefów górniczych związków zawodowych do Nowej Soli. Pokaże Wam dwa światy: zgliszcza wielkich fabryk i nową, Nowosolską Strefę Przemysłową (zdjęcie profilowe w tle). Pokażę Wam, że można podnosić się z kolan, bez wyciągania ręki po cudze. Na ruinach wielkiej fabryki, zatrudniającej niegdyś blisko 5000 ludzi, w której ani jedno miejsce pracy nie zostało uratowane, porozmawiajmy o prawach Polaków do godnego życia. Wszystkich Polaków!!! Może najwyższy czas sobie uświadomić fakt, że 4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm. W wolnym kraju życie jednych na koszt innych jest niesprawiedliwe. Polacy walczyli o wolność, ale chyba nie taką, w której jedna grupa społeczna żyje kosztem drugiej. Czym się różni bankrutujący właściciel i kierowca TIRa, któremu komornik licytuje ciężarówkę i zabiera jego dzieciom telewizor, od operatora górniczego taśmociągu, czy sekretarki prezesa Kompanii Węglowej? Tak, jak napisał jeden z internautów: „Szanse to zrozumieć mają głównie Ci, co "zhańbili" swoje CV własną działalnością gospodarczą, sami pracując na swój rachunek...”. Jeśli kopalnie nie zostaną w jak najkrótszym czasie sprywatyzowane, to czeka je ten sam los, co Nowosolskie upadłe fabryki, tylko, że koszty poniesiemy głownie my, zwykli Polacy. Kolejne rządy nie rozwiązują od 25-ciu lat problemu górnictwa, tylko podtrzymują naszym kosztem agonię nierentownych kopalń i chorego systemu. Czas przestać się oszukiwać, że państwowe, to niczyje. Rządowe pieniądze, to nasze ciężko zarobione pieniądze. Jeśli rząd komuś coś daje, to komuś innemu to coś zabiera. Szanowni górniczy związkowcy, nie wyrwaliście tych miliardów rządowi, tylko nam, zwykłym Polakom. Czas skończyć z terrorem związkowych baronów, broniących przede wszystkim swoich interesów. Na ruinach Nowosolskich fabryk pokażę Wam kwitki z ZUSu ludzi, którzy w ciężkich warunkach na wydziale mokrym fabryki nici, albo przy odlewniczych piecach, z zapylonymi płucami, przepracowali po 40 lat, a teraz odbierają miesięcznie po ok. 1000 zł emerytury. Mam nadzieję, że będziecie mieli odwagę spojrzeć tym ludziom w oczy. W moim mieście pod koniec lat 90-tych kilkanaście tysięcy ludzi niemal z dnia na dzień straciło pracę. Nikt się nad nimi nie zlitował. Nikt nie pomógł. Nie było 24-miesięcznych odpraw. Żadnych odpraw. Bruk, i tyle. Dzisiaj ci ludzie widzą w TV rozbawionych, wystrojonych górników w Barbórkowej karczmie, a potem słyszą ile ta „zabawa” nas kosztuje. Wyrzuceni na bruk, słyszą o trzyletnich bezpłatnych urlopach, o 14-stkach i 15-stkach, o deputatach i innych przywilejach, na które pracuje reszta Polski. Nikt górnikom nie zazdrości ich zarobków i przywilejów, pod warunkiem, że sami na nie sobie zarobią. Niskie ukłony i pełny szacunek dla górników z Silesii czy Bogdanki. Czytam dzisiaj, że „górnicy dostają z ZUS trzy razy więcej pieniędzy niż inni Polacy”. Dlaczego? Czym ta reszta Polski jest gorsza? Gdyby jeszcze wziąć pod uwagę KRUS, do którego musimy się dołożyć, to co zostaje dla tej emerytalnej „gorszej” reszty Polski? I gdyby ten wczorajszy sukces górników kończył temat nierentownych kopalni. Ale tak nie będzie. Nigdy nie zapomnę widoku w TV związkowego barona, który zaledwie kilka miesięcy temu odtrąbił sukces, zwycięstwo i wywalczenie 100 mln zł dla upadającej kopalni Kazimierz –Juliusz. Z podniesioną w górę, w geście triumfu, zaciśniętą pięścią krzyczał: „zwyciężyliśmy, ale jeszcze tu wrócimy”. Dotrzymał słowa. Wrócili. I będą wracać, aż cierpliwość Polaków się wyczerpie i ta reszta Polski wyjdzie na ulice. Tego chce rząd? Górnik kojarzył mi się zawsze z dumą. Dzisiaj Polacy widzą jednak uliczny teatr i umorusanego górnika, chowającego się za placami żony czy matki. Mamy przed oczyma protestujących, krzyczących: ZŁODZIEJE, depczących i plujących na wizerunki ludzi mających inne zdanie. Ci ludzie nie posługują się siłą argumentów, tylko argumentem siły i zastraszania. Szanowni górnicy, Szczęść Wam Boże, ja Wam życzę jak najlepiej. Pracujcie i szczęśliwie wracajcie z szychty do domów. Zarabiajcie jak najwięcej. Wypłacajcie sobie 15,16, 17 i 18 pensje, tylko dzielcie miedzy siebie to, co wypracujecie. Zarabiajcie i po 30 tysięcy miesięcznie, ale z dochodów Waszej firmy, a nie z podatków płaconych przez resztę Polaków, często ciężko pracującychna trzy zmiany za np. 1800 zł miesięcznie i z perspektywą przejścia na głodową emeryturę w wieku 67 lat. Jutro poniedziałek. Idziemy do roboty. Tylko radośnie będzie w „obronionych” kopalniach, na resztę robotniczej Polski czeka szara, często smutna rzeczywistość.

źródło: https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=1594673440751777&id=1451037161782073
I jeszcze zdjęcie tej nowej strefy przemysłowej:
Załączniki:

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Kopalni w Bytomiu nie zamkną 2015/01/19 12:36 #154912

Oczywiście, że pamiętam, bo pracowałem wówczas w phz Universal (siostrzana firma obecnego chz Węglokoks w ramach b. Ministerstwa Handlu Zagranicznego, który został rozwalony przez mafię na czele z Gen. Dyr. Przywieczerskim. Obecne negocjacje i porozumienie z 17.1.br. to chyba kompletny bubel prawny i ekonomiczny. Nigdzie w EU nie zezwala się na prowadzenie i dofinansowanie, nierentownego wydobycia węgla pod zwartą zabudową miejską jak to jeszcze jest kontynuowane w KWK Bobrek-Centrum innych kopalniach GOP. W Bytomiu już kilka wspólnot mieszkaniowych skarży Kompanię o odszkodowania z tytułu szkód górniczych w swoich nieruchomościach . Ten mechanizm działał nawet w hitlerowskich Niemczech, które nie podjęły decyzji wydobycia węgla spod filara ochronnego Bytomia z uwagi na ogromne koszty odszkodowań dla prywatnych właścicieli. Oczywiście polskie władze komunistyczne pod przywództwem ulubionego I sekr. PZPR tow. Gierka nie miały takich problemów, bo prawie wszystkie nieruchomości w Bytomiu były państwowe tzn. niczyje. Patrz: www.ruiny.bytom.pl

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Kopalni w Bytomiu nie zamkną 2015/01/19 16:23 #154918

Ciekawy wywiad i cała prawda o cudownych kopalniach ;) Wywiad z INTERIA PL.

Jak oszukują w kopalniach - spowiedź górnika

Tu oszustwa są na porządku dziennym. Nie mówi się o tym, bo ręka rękę myje - opowiada górnik, który przepracował pod ziemią 30 lat.

Grzegorz Osiecki: Ile lat pracował pan na kopalni?

- Ponad 30. Na różnych stanowiskach, ale cały czas przy produkcji.

Dlaczego rozmawiamy anonimowo?

- Nie jestem zainteresowany karierą medialną na stare lata. Poza tym moi bliscy pracują na kopalni i chciałbym, by spokojnie pracowali dalej.

Dlaczego tak trudno jest restrukturyzować górnictwo?

- Bo ci, którzy chcą to robić, nie znają się na tym, a ci, którzy się znają, nie chcą tego robić. Reformatorzy leczą skutki, a nie usuwają przyczyn. A żeby poznać przyczyny, trzeba poznać atmosferę na kopalni i relacje między ludźmi.

Gdzie leży problem?

- Mówi się, że górnicy wymagają szczególnego traktowania, bo wykonują ciężką pracę. Stąd wcześniejsze emerytury, które tak drażnią społeczeństwo. Ale czasy się zmieniły, inne są dziś warunki pracy pod ziemią i wcześniejsze emerytury nie powinny być udzielane w takim zakresie jak obecnie.

A co z przekonaniem, że zawód górnika jest szczególnie niebezpieczny?

- W trudnych i szkodliwych warunkach pracuje najwyżej 20 proc. załogi kopalni. Jeśli zatrudnia ona 3 tys. osób, to najwyżej 600 z nich zasługuje na przywileje. To ludzie pracujący bezpośrednio przy produkcji, na przodkach i ścianach. I jeszcze bym dyskutował z tym, że wszyscy oni pracują wyjątkowo ciężko.

I praca pod ziemią nie jest wystarczającym argumentem, by odejść na wcześniejszą emeryturę?

- Do czego służy wcześniejsza emerytura? Kiedyś myślałem, że skoro nie wypłaca jej pracodawca, lecz społeczeństwo - czyli ZUS - to dlatego, że średnia długość życia osób objętych świadczeniem jest krótsza niż przeciętna w społeczeństwie. Tymczasem w przypadku górników nie ma takiego zjawiska albo dawno nie było badane i nie wiemy, czy górnicy żyją krócej, a jeżeli tak, to o ile.

- Z kolei problem warunków szkodliwych rozwiązali w jakimś zakresie Niemcy i Czesi. Tam młodzi górnicy idą pracować w miejsca, gdzie jest to ciężkie i szkodliwe dla zdrowia. I tak pracują maksimum 15 lat. Po tym czasie przechodzą na inne stanowiska i w efekcie pracują trochę dłużej niż polscy górnicy. Przy właściwym zarządzaniu zasobami ludzkimi można by u nas na bardzo wielu stanowiskach robotniczych i kierowniczych podnieść wiek emerytalny, i to dość znacznie. Praca pod ziemią wydawców materiałów wybuchowych, elektryków w rozdzielniach, ślusarzy przy pompach głównych, dysponentów kołowego transportu podziemnego, wydawców narzędzi w komorach czy sygnalistów jest pracą, którą mogłyby wykonywać kobiety drobnej budowy - bo ani szkodliwa, ani ciężka.

- System emerytur górniczych jest niedostosowany do zmieniającej się rzeczywistości. To zwykłe rozdawnictwo. Na dodatek wszyscy wymienieni, jeżeli są ratownikami, to ponad 90 proc. czasu zawodowego poświęcają swojej pracy, a ta pozostała, malutka część angażu poświęcona jest na akcje profilaktyczne, ćwiczenia czy badania zdrowia. Ale to daje im przelicznik emerytalny 1,8 przez cały czas zatrudnienia. Podobnie jest z dołowymi pracownikami biurowca. O prawdziwych akcjach nie będę mówił, bo oby ich nie było nigdy. W nich zazwyczaj biorą udział ratownicy będący na stałe zatrudnieni w stacji ratowniczej.

Związkowcy twierdzą, że w zasadzie większość pracujących w kopalni spełnia kryterium, o którym mówił kiedyś Donald Tusk w drugim exposé, że pracują przy wydobyciu. A dla reszty nie opłaca się zmieniać systemu.
- To zastanówmy się nad prostą rzeczą: czy człowiek, który pięć razy w miesiącu zjeżdża na dół - i to nie do ciężkiej pracy fizycznej, tylko żeby pobyć pod ziemią - może w wieku 50 lat odchodzić na emeryturę. Przywileje powinny być dla tej części załogi, która pracuje na przodkach i na ścianach. Reszta podpina się pod ich ciężką pracę. A tych pozostałych jest dużo za dużo.

Kto taki?

- Wypadałoby zacząć od dyrektora kopalni i jego zastępców technicznych, którzy też mają prawo do emerytury w wieku 50 lat. Kolejni to dyspozytorzy kopalni, sprawujący z powierzchni nadzór, dyspozytorzy metanometrii, odpowiadający za wentylację w kopalni, także pracujący na powierzchni. Obowiązki realizują w biurach, jak urzędnicy. Z tego co pamiętam, dyspozytor kopalni ma pięć obowiązkowych zjazdów w miesiącu. Często nie rusza się z miejsca, ale jego dyskietka jest na dole.

Dyskietka?

- Taka karta identyfikacyjna. Przepisy nakazują, by była informacja o tym, kto przebywa na dole kopalni. To wymóg bezpieczeństwa, by monitorować załogę na wypadek katastrof. Na niektórych kopalniach wprowadza się identyfikację pracowników pod ziemią, nie na nadszybiu, a w całej kopalni - niestety nie mam wiedzy, na jakim etapie ten system jest wdrożony. Działający system w każdej chwili może udzielić odpowiedzi, ilu górników i kto dokładnie przebywa w danej części kopalni. Dane są archiwizowane. To kosztowne, ale łatwe do wprowadzenia, w dodatku zyski przewyższyłyby wydatki. Bo byłoby wiadomo, kto tak naprawdę przebywa w warunkach jakichkolwiek zagrożeń. Warunki szkodliwe pod ziemią są w nielicznych miejscach.

Czyli oszustwa są na porządku dziennym?

- Przede wszystkim oszustwa zjazdowe. Często jest tak, że zjazd z dyskietką szefa zalicza podwładny. Jeśli chodzi o osoby od dozoru wyższego w górę, to ich zjazd musi być wpisany w książkę zjazdów. Tu też często szef mówi do podwładnego: załatw mi wpis. A jak się wyciągnie książki zjazdów z paru lat i wie, gdzie szukać, to wystarczy porównać podpisy, by zobaczyć, że się różnią. Jak się zna system, oszustwa można wykryć. A tak - fałszerstwo goni fałszerstwo.

- Są całe grupy, które można o to podejrzewać. Pozwolę sobie wymienić stanowiska, na których najczęściej do nich dochodzi. Dział normowania, który ustala normy produkcji, teoretycznie robią to pod ziemią, w praktyce zazwyczaj w biurze. Kolejni to pracownicy działu płac, którzy siedzą w biurze i dołu nie widzą jak rok długi, a potem według dokumentów okazuje się, że niemal codziennie byli pod ziemią. Ale nikt nic nie piśnie. Bo to oni zarządzają finansami pracowników, nawet tych, którzy liczą dniówki, i podają dane do ZUS. Następne w kolejce to działy przygotowania produkcji i mierniczo-geologiczny. Są wśród nich tacy, co jeżdżą pod ziemię często, ale są i tacy, co prawie w ogóle.

Ręka rękę myje?

- Dokładnie. Idźmy dalej. Przepisy mówią, że na powierzchni w stacji ratowniczej musi być mechanik stacji ratowniczej. Jeśli spojrzymy na statystykę zjazdów, to się okaże, że na powierzchni nie było ani jednego mechanika, bo wszyscy mają odbity w tym czasie zjazd na dół - przecież żaden z nich nie może stracić na pensji, dodatkach za pracę w warunkach szkodliwych ani na przeliczniku do emerytury, a w rzeczywistości ma pracę miłą, czystą i przyjemną. Mechanik, tak jak wszyscy ratownicy, ma przelicznik 1,8, czyli przy wyliczaniu emerytury rok jego pracy na powierzchni w stacji liczy się jak rok i osiem miesięcy.

- Dalej - dział kontrolingu, czyli monitorowania kosztów produkcji. Przynajmniej w niektórych kopalniach to pracownicy na etatach dołowych. Oni, jeżeli zjeżdżają na dół, to tylko w sobotę i w niedzielę, by sobie dorobić do pensji. W dni nieprodukcyjne istnieje obowiązek kontroli wyrobisk, zwykle trwa to ok. czterech godzin, a szychta zaliczona jest cała. Etaty dołowe mają też maszyniści wyciągowi - stale na powierzchni, sygnaliści szybowi, wielu z nich stale na powierzchni, inspektorzy techniczni - podobnie. Lista jest bardzo długa.

- Wspominałem wcześniej o dyrektorze kopalni - on może odejść na emeryturę w wieku 50 lat i przy 25-letnim stażu jako pracownik dołowy, tak jak każdy inny od wyższego dozoru ruchu w górę. Zanim został dyrektorem, coś tego stażu zwykle ma, ale nie aż tyle, żeby mu praca zaszkodziła warunkami. Jako dyrektor faktycznie na dół zjeżdża dwa-trzy razy w roku jak na wycieczkę - do odbiorów ścian albo jak są rzeczywiście jakieś bardzo duże problemy, żeby się z nimi zapoznać.

To dlaczego nie udało się do tej pory ograniczyć przywilejów emerytalnych?

- Bo gdyby dyrekcja poszła na piętnowanie tego typu zachowań, musiałaby również zmienić swoje. To proste, prawda? A drugi powód jest taki, że wydają cudze pieniądze. Dyrektor, inspektorzy inwestycji, związkowcy, nadsztygarzy działów pozaprodukcyjnych. Oczywiście nie wszyscy są oszustami, ale moim zdaniem większość z tych wymienionych kombinuje na lewo i prawo. Mają dniówki dołowe, nie jeżdżąc na dół.

Rozumiem, że skoro ktoś jest ratownikiem, to jak coś się dzieje, idzie do akcji?

- Fakt, często akcja ratownicza to ogromne ryzyko. Wielu ludzi naraża życie, ale ja nie o nich mówię. Do najcięższych warunków nie pójdzie ktoś z biura, tam pójdą inni, którzy kontakt z ratownictwem mają na co dzień. Nie wiem, czy tacy, którzy raz w miesiącu jadą na dół dla wyrobienia dniówki, wiedzieliby, co robić. Ale bycie ratownikiem to dla nich świetny sposób do zaklepania sobie wysokiej emerytury. Do tego wystarczy być prowadzonym jako dołowiec i że się załapało do stacji ratowniczej. Wielu górników w przodkach nie ma pojęcia, dlaczego koszty pracy są tak olbrzymie. Wszyscy, bez względu na stanowisko, dbają o to, by móc odejść na wcześniejszą emeryturę - najlepiej, jak się uda, to ratowniczą. Po 30 latach pracy na stanowisku dołowym i jako ratownik, ma się ponad 50 lat stażu przeliczeniowego do emerytury. Ma się też znacznie wyższą emeryturę.

Czyli jaką?

- 5,5 do 6 tys. zł na rękę. I wiem o przypadku, że facet w wieku 20 lat poszedł do ratownictwa. I jak odchodził na emeryturę, to się okazało, że ma 50 lat życia i 55 lat stażu zawodowego. Choć nie było w tym żadnych szwindli. To patologia, ale wynikająca z przepisów. Warto przypomnieć, że kierownictwo kopalni - od głównego inżyniera w górę - także mają przeliczniki emerytalne 1,8, choć czy dotyczy to wszystkich, tego nie jestem pewien. Podczas akcji pełnią funkcję kierowników akcji ratowniczej w sztabie na powierzchni. Funkcja bardzo ważna i odpowiedzialna, ale czy szkodliwa?

A takie akcje często się na kopalni zdarzają?

- Oczywiście. Media donoszą o akcjach ratowniczych, gdy jest jakiś wypadek, a akcja to zgodnie z prawem także inne, często planowe czynności, np. przewietrzanie wcześniej otamowanego wyrobiska czy usuwanie różnych zagrożeń. Za każdym razem powołuje się sztab akcji, bo tak mówią przepisy. Wtedy ci panowie są członkami sztabu i lecą im dniówki akcyjne. A posiedzą na dole z pięć godzin. Zagrożenia życia zwykle wtedy nie ma. Jeżeli kierownictwo kopalni, administracja, kadra kierownicza albo zwykli pracownicy nie jeżdżą na dół, a mają dniówki dołowe - to jest to chory i kosztowny układ. Dotyczy to mnóstwa ludzi. To też np. sygnalista na powierzchni, taki górniczy windowy obsługujący szyb - w świetle przepisów praca na powierzchni, bezpośrednio przy szybie traktowana jest jak pod powierzchnią.

Może nie muszą wcale zjeżdżać pod ziemię, żeby ciężko pracować i dostawać za to rekompensatę?

- Moim zdaniem połowa załogi kopalni ma lżejszą pracę niż ktoś pracujący na kasie w markecie. I to zarówno, jeśli chodzi o wysiłek fizyczny, jak i o szkodliwość warunków pracy.

Jak to? Praca pod ziemią nie jest szkodliwa?

- Dziennikarze, którzy o tym piszą, powinni pojechać do kopalni na podszybie, na przekopy, gdzie się kompletnie nic nie dzieje. Gdzie dysponent przewozu kołowego, podziemny zawiadowca stacji, może siedzieć prawie cała dniówkę w kapciach na swoim stanowisku, i tylko odbierać telefony. Musimy pamiętać , że dół to często 100 km wyrobisk. To małe miasto. A w każdym mieście zawsze jedni pracują ciężko, inni lekko - i tak samo jest pod ziemią. Na dużej części stanowisk wysiłek fizyczny jest mniejszy niż na tej kasie w sklepie. Dlatego jak ktoś jest pracownikiem dołowym, to nie znaczy, że wieku 43 lat nie jest w stanie pracować. Mówię o 43 latach, bo w ramach pakietu osłonowego przygotowanego przez rząd górnicy mają dostać 24-miesięczne odprawy czy 4-letnie urlopy i niektórzy pewnie odejdą w takim wieku. Rząd wpompuje pieniądze w ludzi. Jakaś garstka się będzie cieszyć, bo siądzie z pilotem w domu lub znajdzie inną pracę. Reszta przeżyje osobistą tragedię, a dla regionu to będzie tragedia totalna. Tak jak było w wałbrzyskim w latach 90.

To co zrobić?

- Nie jestem ekspertem od uzdrawiania górnictwa, ale wiem, że trzeba usunąć patologie. Na dole ludzie są często zdegustowani tym, co się dzieje na górze. Dużo górników pracujących pod ziemią to prości ludzie z bardzo roszczeniowym podejściem do życia. Ale ci inteligentniejsi widzą, jakie są nadużycia.

Skoro oszukiwanie jest takie powszechne, dlaczego o tym nie słychać?

- Bo zmowa jest wygodna dla wielu ludzi. Od lat jest możliwość identyfikacji pracowników pod ziemią. Gdyby wprowadzono takie systemy, oszustwa nie byłyby takie łatwe. Niestety, nie ma chęci do wdrożenia takich rozwiązań. A przecież większość górnictwa to firmy państwowe lub z udziałem państwa. A ZUS jest czyj? Też państwowy i gdyby miał dostęp do identyfikacji pracowników na dole, to większość załogi nie miałaby wcześniejszej emerytury albo byłyby one niższe. I ZUS tyle by nie wydawał na świadczenia. Górnictwo jest chore od środka, chora jest sytuacja na kopalniach, tam się dzieje tyle złych rzeczy, że nic dziwnego, że kopalnie upadają. Mówię tak dużo o sprawach pracowniczych, bo koszty pracy to 60 proc. ceny węgla. Jasne, prościej jest zamknąć kopalnie i zwolnić ludzi, ale może lepiej byłoby płacić im tylko za to, co robią uczciwie.

Czyli mniej?

- Na pewno mniej, bo wielu nie zasługuje na tyle, ile dostają. Jeśli ktoś świadomie bierze nienależne mu świadczenia finansowe, to po prostu kradnie. Powtórzę w tym miejscu, że nie mam na myśli wszystkich pracowników kopalni. Wielu z nich bardzo ciężko pracuje, jedni fizycznie, a inni umysłowo, ale ciężko i uczciwie. Szkoda tylko, że jest ich mniejszość.

Mówimy o przestępstwach, które mogą być ścigane i karane?
- Jeśli pyta pan o coś, co można nazwać aferą kryminalną, to nie mam wiedzy na ten temat. Niegospodarności jest dużo, ale nie jestem w stanie powiedzieć, czy chodzi o nadużycia, za które grożą zarzuty. Gdybym wiedział, pewnie bym to zgłosił prokuraturze.

A co z systemem kontroli? Nie działa?

- Są audyty czy kontrole, ale nieskuteczne, bo zwykle zapowiedziane. Wcześniej idzie sygnał: "Będzie audyt, będzie urząd górniczy - przygotujecie się". Nie wiem jak w innych firmach, ale w górnictwie to nagminne.

Związki zawodowe to też problem?

- Potężny. To w dużej części populistyczne organizacje. Nie jestem im jednak całkowicie przeciwny - powinien być obrońca pracujących, bo niekontrolowany pracodawca jest skłonny do nadużyć. Ale mówimy o jednej, góra dwóch organizacjach w jednej firmie, a nie o ponad 40. Dużo związkowców, których znałem, to nie osoby chętne do pracy, tylko do działania związkowego, do krzyczenia czy robienia zadymy. Do bronienia wszystkich i wszędzie. W efekcie na kopalni praktycznie nie ma szans, by zwolnić złego pracownika, a bez takiej możliwości nie można zbudować normalnie funkcjonującej firmy. Ludzie mają po 150-200 dni chorobowego w roku z różnymi symbolami chorób i nie da się ich zwolnić, bo związki staną murem za pracownikiem, który jest ich członkiem. A przecież jak jest taki chorowity, to nie powinien pracować pod ziemią. Niektórych takich cherlawych znałem, na zwolnieniach kręcili własny biznes.

A inne słabości branży?

- Na kopalniach jest tyle patologii, że to, iż funkcjonują, to istny cud. Mogę jeszcze opowiedzieć o czasie pracy górników. Przepisy mówią, że czas pracy górnika to 7,5 godziny od zjazdu do wyjazdu, a jeśli temperatura na stanowisku pracy jest powyżej 28 stopni, to 6 godzin. Pod ziemią jest 100 km wyrobisk, a górnik musi dotrzeć na stanowisko. I górnik z pierwszej zmiany zwykle zjeżdża na dół między 6 a 6.30, spóźnialscy zjeżdżają często o 6.50. Na stanowisko docierają, często na piechotę, po ósmej, nawet pół do dziewiątej. Taki górnik usiądzie, coś zje, bo się już zmęczył drogą. Popracuje trzy godziny i zbiera się do wyjścia. A jak pracuje w wyższej temperaturze, wyjdzie wcześniej. Już o 12 ma prawo do wyjazdu, ale żeby zdążyć, o 11 musi być pod szybem. Więc o 10.30 składa narzędzia.

- Zdaję sobie sprawę, że dotarcie do stanowiska pracy zajmuje czas i nie krytykuję ludzi, że pilnują swojego interesu. Ale jak ma się górnictwo opłacać, skoro przy takiej organizacji efektywny czas pracy pod ziemią bywa bardzo krótki. A przecież są metody, by to zmienić - np. na Bogdance, pod ziemią, wszystkich ludzi dowozi się do stanowisk pracy. To bardziej nowoczesna kopalnia, dlatego lepiej funkcjonuje. Na Górnym Śląsku doszło trochę maszyn i techniki, ale organizacja jest jak za komunizmu. To system zarządzania z lat 70.

Jest na to jakieś lekarstwo?

- Jeśli państwo miałoby zbankrutować z powodu czterech kopalń, to logiczne, że należy je zamknąć. Ale jeśli można je reformować, to należy je reformować, a nie zamykać. Bo to będzie tragedia dla regionu. Brakuje jednak ludzi , którzy odważyliby się reformować górnictwo od środka. Bo jak się znajdzie twardy człowiek, to go zniszczą związki. Tak było z Mirosławem Tarasem, byłym szefem Kompanii Węglowej, który przyszedł z lubelskiego węgla i zaproponował likwidację pięciu kopalń. Jego wyrzucono z pracy, a dziś rząd realizuje jego plan. Bo ci, którzy chcą naprawdę reformować górnictwo, będą dla branży persona non grata. Naruszają za dużo interesów. O zmiany w górnictwie jest bardzo trudno, nie da się tu zrobić rewolucji, to musi być ewolucja. Pytanie, ile kopalń zostanie po drodze zamkniętych.

To może je sprzedać?

- Jestem za.

A co z planem restrukturyzacji?

- Powtórzy się sytuacja sprzed lat. Związki zawodowe nie zgodzą się i będzie awantura. Jak dojdzie do reformy w proponowanym kształcie, to będzie rok, dwa lata spokoju, a potem kolejne kopalnie trzeba będzie likwidować. I tak się będzie wygaszać górnictwo. Bo reformy prowadzone z zewnątrz nie przynoszą rezultatów. Zobaczmy, co się dzieje w kopalni Brzeszcze. Słyszałem, jak jeden z górników się skarżył: niedawno wyremontowali nam łaźnie, zrobili nowy zakład przeróbczy, a teraz mamy iść do likwidacji. To absurdalne, bo to tak, jakbym wyremontował własne mieszkanie, by je potem podpalić. Ale pokazuje brak odpowiedzialności osób, które zajmują się górnictwem.

Grzegorz Osiecki

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Kopalni w Bytomiu nie zamkną 2015/01/19 16:28 #154919

Nie wierzmy ślepo w artykuły z internetu, bo zawsze znajdzie się ktoś kto jest za czyjąś stroną i specjalnie będzie atakować i używać półprawd aby dokopać drugiej stronie. Jeżeli są jakieś artykuły to wypadałoby mieć jakieś poparcie. Na przykład news o wykryciu afery, aresztowaniu kogoś kto ma związek z artykułem itp, itd. Afery w górnictwie są i będą ale też nie możemy po jakimś artykule wnioskować, że WSZYSTKIE są takie zakłady, bo podstaw nie ma.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Kopalni w Bytomiu nie zamkną 2015/01/19 16:33 #154920

Większośc tego co jest napisane to jest prawda.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Kopalni w Bytomiu nie zamkną 2015/01/19 16:37 #154921

georg11 napisał: Większośc tego co jest napisane to jest prawda.


Zgadzam się, tylko, że nagły wysyp takich artykułów kieruje myśli na to, że jest to pod publiczkę.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Kopalni w Bytomiu nie zamkną 2015/01/19 17:08 #154923

nie jest pod publiczkę , tylko nikt tego zgniłego jaja nie chce ruszać jak się wszystko jako tako kulo.......
do tego bym jeszcze dodał: serwis na kopalni: panie kierowniku , materiałów i czasu wyszło mniej niż na ofercie jak piszemy? Kierownik oddziału: napisz tak jak na zamówieniu, bo jak przyjdzie niższa faktura to mi obetną fundusze na remonty! gospodarność ech...............

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moderatorzy: Robert CzykielGhostolowpbFantus