Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
  • Strona:
  • 1

TEMAT: O komisjach Rady Miejskiej - moja opinia

O komisjach Rady Miejskiej - moja opinia 2013/12/10 22:27 #137345

Admin zwrócił się do mnie o komentarz w sprawie komisji Rady Miejskiej.
Miałem chwilę czasu, więc się rozpisałem. Uznałem także za potrzebny rys historyczny, zwłaszcza, że jestem byłbym radnym miejskim.
Liczba i zakresy merytoryczne komisji bytomskiej Rady są w pewnej części mojego autorstwa. W 2002 r. przed końcem III kadencji (1998-2002), w gronie radnych z ówczesnej Komisji Regulaminowej Rady postanowiliśmy przygotować zmianę do Statutu Miasta ustalającą sztywno komisje Rady (wcześniej panowała dowolność). Zrobiliśmy to, ponieważ było już wiadomo, że wskutek zmian ustawowych, od następnej IV kadencji (2002-2006) liczba radnych w Bytomiu zostanie ograniczona z 50 do 25. Doświadczenie szczególnie II kadencji (1994-1998) wskazywało, iż lepiej zrobić tę zmianę jeszcze przed końcem kadencji, aby zapobiec mogącej się pojawić pokusie, aby mimo zmniejszonej liczby radnych utrzymać dotychczasową liczbę komisji. Tak, więc po dłuższej dyskusji w Komisji Regulaminowej zaproponowaliśmy zmniejszenie liczby komisji z dziesięciu do siedmiu. Może nie jest to imponujące ograniczenie, ale wydawało nam się, że merytorycznie inaczej się już nie da. Nie wiem jak jest teraz, ale wtedy byli radni, którzy takie sprawy traktowali poważnie. Dodatkowo dodaliśmy ograniczenie liczby wiceprzewodniczących komisji do jednego w komisji, za wyjątkiem Komisji Rewizyjnej gdzie może być, acz nie musi, dwóch. Zmiany zostały zaakceptowane przez Radę Miejską i zaczęły obowiązywać od początku IV kadencji (2002-2006). Następnie te przepisy zostały przeniesione do nowego Statutu Miasta uchwalonego w 2003 r. i obowiązują do dziś. Dodatkowo, aby w miarę możliwości zabezpieczyć się przed działaniami nieetycznymi, które szczególnie zapadły mi w pamięci z II kadencji (1994-1998) (pobieranie diety za dwie funkcje w Radzie Miejskiej, zapisywanie się do wielu komisji Rady i mnożenie bez potrzeby liczby posiedzeń komisji i Rady) już z własnej inicjatywy, w nowej uchwale dotyczącej diet radnych, którą napisałem w 1999 r. wprowadziłem system diet zryczałtowanych, zamiast dotychczasowego płacenia za obecność oraz dodałem zakaz pobierania diet za dwie funkcje (tylko jedna funkcja jest płatna) oraz ograniczenie liczby komisji, za które przysługuje radnemu ryczałt, do trzech (członkostwo w czwartej i więcej komisji jest bezpłatne). Te przepisy dietowe obowiązują również do dzisiaj, bez zmian. Jak system się sprawdza? Jeśli chodzi o merytoryczne zakresy komisji to powtórzę, że moim zdaniem jest OK. Bardziej skondensować się tego już raczej nie da. Inna sprawa to, jaką treścią napełniają komisje radni, a szczególnie przewodniczący komisji. Mam wrażenie, że z kadencji na kadencję jest coraz gorzej. Co do kwestii finansowych, o które Pan pytał to jedna sprawa wyszła od razu po uchwaleniu nowej uchwały dietowej w 1999 r. i ten proceder trwa do dziś. Chodzi o ograniczenie płatnych komisji do trzech. Znaleźli się radni i pewnie nadal znajdują, którzy zapisują się do czwartej i piątej komisji, chociaż nie pobierają za nie wynagrodzenia, aby w ten sposób manewrować obowiązkiem zaliczenia wymaganych do ryczałtu obecności w trzech komisjach. Nie chcę wszystkich należących do więcej niż trzech komisji oskarżać o nieetyczne zachowanie, ale przynajmniej cześć z nich ma taką motywację. Cóż, przyznam się szczerze, że pisząc ten przepis w 1999 r. na to nie wpadłem. Dwie następne kwestie, które zakwalifikowałbym, jako nieetyczne pojawiły się w V kadencji (2006-2010) gdy zmieniła się większość w Radzie Miejskiej. Pierwsza ma motywację czysto polityczną – w V kadencji (2006-2010) kilku radnych piastowało po dwie funkcje w Radzie Miejskiej. W ten sposób radni PO blokowali stanowiska, które w innym przypadku musiałby objąć radny opozycji. Druga sprawa, znacznie gorsza to kwestia utworzenia komisji doraźnej ds. dzielnic. Było to pomysł PO, przejęty po przedterminowych wyborach w 2012 r., przez BIS. Jest to niczym nieuzasadnione, ponieważ zakres komisji ds. dzielnic mogłaby bez problemów realizować Komisja Regulaminowa. Tutaj powodem była, zatem chęć „wyprodukowania” dodatkowej puli ryczałtów dla funkcyjnych w komisji, a trochę także, przynajmniej na początku w 2007 r., polityczne ambicje radnego M. Biedy. Podsumowując uważam, że radnych powinno się rozliczać, z jakości ich pracy, a nie wysokości diety. Liczbę komisje zapisanych w Statucie Miasta uważam za optymalną, a zupełnie inną sprawą jest, jakość prac radnych w komisjach. Lansowany przez media model radnego tzw. „dzielnicowego”, którego głównym zadaniem jest pilnowanie stanu chodników w dzielnicy, w której go wybrano jest rodem z PRL-u. Powoduje to, że mamy miejskich rajców, którzy znakomicie potrafią „zorganizować” jakiś drobny remoncik, ale nie potrafią przeczytać budżetu i więcej mało ich to interesuje. I potem praca w komisjach wygląda jak wygląda.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

O komisjach Rady Miejskiej - moja opinia 2013/12/10 22:56 #137346

Co do ostatniego zdania, to o tym pisalem w temacie rad dzielnic, ze to radni tychze wlasnie powinni sie takimi sprawami zajmowac, ale wtedy by sie okazalo ze radni RM nie maja innych dokonan po za "ustawieniem" lawki czy "zamontowaniem" lampy.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

O komisjach Rady Miejskiej - moja opinia 2013/12/11 09:09 #137351

Radni są zarówno po to, aby dbać o swój okręg, ale powinni także wykazywać się wiedzą administracyjną. Byłbym daleki przeciwstawianiu obu tych spraw. Niestety rzeczywiście w tej kadencji większość radnych sprawia wrażenie, jakby nie miała zielonego pojęcia w jaki sposób działa samorząd.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

O komisjach Rady Miejskiej - moja opinia 2013/12/11 23:38 #137359

Mała zagadka:
Który radny może liczyć na poparcie sąsiadów i okolicznych mieszkańców: ten, który zgłosił sensowne poprawki do budżetu czy ten, który załatwił ławkę przed blokiem? :-)

Mnie się otwarły oczy, gdy jeden z wieloletnich radnych, przez litość nie wspomnę, który, publicznie powiedział coś w stylu:
"A weź np. takiego radnego X - niezatapialny koleś. On tam wie co i jak! Wystarczy, że zna wszystkich sąsiadów w swoim bloku i sąsiednim, wie kiedy gdzie chrzciny, a kiedy komunia. Obskoczy kogo trzeba z flaszką i życzeniami i tak go wybierają od lat, bo jest >swój chłop<."

I tak się robi politykię, a nie jakieś tam merytoryczne komisje...

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

O komisjach Rady Miejskiej - moja opinia 2013/12/12 00:14 #137360

ba! nawet nie musi załatwiać tej ławki wystarczy że obieca, poklepie po plecach, pogada..do tego ponarzeka trochę na rządzących(oczywiście co złego to nie on;).. w każdym razie ważne by stały kontakt personalny był;)
...takie toto bytomskie(w sumie i ogólnopolskie) rajcowanie:]

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Strona:
  • 1
Moderatorzy: olowpbFantus


bytomski logo pelen kolor beta



najpopularniejszy serwis internetowy w mieście, posiadający największe forum dyskusyjne, a także kalendarium imprez, ogłoszenia drobne i wiele innych.