Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie

TEMAT: Dowcipy (tylko txt)

Dowcipy (tylko txt) 2006/10/21 22:58 #619

Co to za forum bez dowcipów :) . Zacznę od tych z gatunku matematyczno - studenckiego, gdyż takie uwielbiam :) . A potem inne.
To lecimy:

-Co to jest dziecko?
-Jest to pochodna miłości po czasie.

Idzie sobie e^x przez pustynię, patrzy, a tam w popłochu wszystkie funkcje uciekają.
- Uciekaj! Tam jest Wielka Różniczka!
- Ja sie nie boję, jestem e^x!
Idzie dalej i rzeczywiście - spotyka Wielką Różniczkę.
Wielka Różniczka pyta:
- e^x, czemu nie uciekasz?
- Bo ja jestem e^x i sie Ciebie nie boję!
- Ale ja różniczkuję po y!

Profesorowi matematyki pękła w łazience rura. Zadzwonił po hydraulika,
a ten krzyknął mu taką cenę że profesorowi ugięły się nogi...
- Panie, ja tyle w miesiąc nie zarabiam!
- To zmień pan pracę, idź pan na kurs dla hydraulików. Tylko nie mów
pan, żeś pan profesor, bo nie przyjmą. Powiedz pan, że masz pan
siedem klas podstawówki...
Profesor zrobił, jak mu hydraulik radził. Od tej pory zarabiał dziesięć
razy więcej niż jako profesor matematyki. Jednak pewnego dnia wyszło
zarządzenie, że wszyscy hydraulicy mają mieć skończoną conajmniej
podstawówkę. Profesora wysłali na kurs doszkalający...
Na którychś z kolei zajęciach profesora poproszono do tablicy:
- Na poprzednich zajęciach poznaliśmy wzór na pole koła. Może pan
nam go przypomni?
Profesor zdębiał. Pole koła? To było tak dawno... Ale nic to, można
wyprowadzić. Zapisał funkcję i zaczyna całkować. Liczy, liczy i wyszło
mu minus pi er kwadrat. Minus? Gdzieś jest błąd... Liczy jeszcze raz
i wychodzi znów minus pi er kwadrat... Odwaraca się do kolegów i
wzrokiem błaga o pomoc. A cała sala szepce:
- Zmień granice całkowania!

Siedzą dwa słonie na drzewie.
I nagle leci wektor.
Słonie popatrzyły na siebie.
Nagle leci drugi wektor, liniowo niezależny z poprzednim.
Słonie wzruszyły ramionami, w końcu niejedno już w życiu widziały.
Aż tu leci trzeci wektor liniowo niezależny z oboma poprzednimi.
I tak leciały te wektory, i każdy liniowo niezależny z resztą.
Aż jeden słoń mówi:
- Widziałeś?
- No, one tu chyba mają jakąś bazę.

Fizyk i matematyk dostali zadanie. Każdy otrzymał deskę, w którą były wbite dwa gwoździe. Jeden do końca, drugi do połowy. Należało te gwoździe wyjąc.
Fizyk oparł na wbitym do połowy gwoździu, zrobił dźwignię, przykładając małą siłę wyciągnął drugi gwóźdź, z tamtym drugim trochę pomęczył, ale wyjął.
Matematyk spojrzał "ten wbity do końca to ciekawszy wariant, zaczniemy więc od niego" męczył się dwie godziny, wyciągnął, po czym spojrzał na wbity do połowy "to zadanie rozwiążemy wykorzystując rozwiązanie już znane" - i wbił gwóźdź do końca.

Biolog, fizyk, matematyk oglądają dom, do którego weszły 2 osoby, a po chwili wyszły z niego trzy.
biolog: rozmnożyli się.
fizyk: to błąd pomiaru
matematyk: jeśli wejdzie tam jeszcze jedna osoba, dom będzie pusty.

Takie sobie powiedzenie: "Z humanistów śmieją się inżynierowie, z inżynierów śmieją się fizycy, z fizyków śmieją się matematycy, z matematyków filozofowie, a z tych ostatnich wszyscy się śmieją." :)

Rozmawiają studenci V roku Akademii Muzycznej na temat pracy dyplomowej:
- Ty, słuchaj, może weź przepisz ostatnie dzieło naszego mistrza
profesora, od końca...
Po kilku dniach przy piwie:
- Przepisałeś?
- Tak. Wyszła piąta symfonia Beethovena...

Podczas zajęć laboratoryjnych studentka pyta pana profesora :
- Panie profesorze, a dlaczego transformator buczy ?
- Pan profesor po zastanowieniu odpowiada :
- Jakby pani miała 50 okresów na sekundę to też by pani buczała.

Przychodzi pijany student na egzamin z matematyki i pyta profesora, czy może zdawać, jeżeli jest pijany. Egzaminator był litościwy, więc stwierdził, że nie ma sprawy. Na rozgrzewkę kazał studentowi narysować sinusoidę. Student wziął kredę, podszedł do tablicy i narysował piękną sinusoidę. Egzaminator powiedział:
- No widzi Pan, jednak Pan umie.
Na to student:
- Niech Pan poczeka, to dopiero układ współrzędnych.

Student przychodzi na egzamin całkowicie nienauczony ale nie nieprzygotowany. Podchodzi do profesora, stawia mu na biurku trzy buteki dobrej jakościowo whiskey i mówi:
- Trzy za trzy
Profesor chwilkę się zastanawia po czym:
- Poproszę indeks ... potwierdzam odbiór dwóch


Szokujące odkrycie!!!

Ostatnie badania naukowe ujawniły, że piwo zawiera żeńskie hormony. Eksperymenty przeprowadzono na reprezentatywnej grupie 100 mężczyzn.
Aby sprawdzić, czy rzeczywiście piwo zawiera żeńskie hormony, każdy z nich dostał 11 litrowych butelek celem wprowadzenia ich zawartości do organizmu.

Czas badanie wynosił ok. 3 godziny.

Oto wyniki eksperymentu:
- u 75% stwierdzono zaburzenie myślenia i mowy
- 100% nie potrafiło prowadzić samochodu
- u 90% zauważono tendencję do tycia
- 80% wpadło w melancholie i wybuchało płaczem o byle głupstwo
- 80% chciało wydać pieniądze na byle co
- 75% trudno było zrozumieć

I jak tu powiedzieć, że w piwie nie ma żeńskich hormonów?


-Czym się różni wróbelek?
-Tym, że ma jedną nóżkę bardziej!


Badania wykazaly, ze 40% mezczyzn mialo pierwszy kontakt seksualny pod prysznicem. Pozostalych 60% w wojsku nie sluzylo.


Synek dresiarza wraca do domu po ostatnim dniu nauki w szkole:
- Jakie masz oceny? - inteligentnie zagaił ojciec dresik.
- Pięć pał... - ze smutkiem mówi mały.
- PIĘĆ??? Będzie lanie, oj duuuże lanie!
Na to synek ucieszony:
- Wiem tatko, mam ich adresy...


Student przychodzi na egzamin z logiki i na bezczelnego pyta profesora:
Pan sie łapie w tej logice panie Profesorze?
Oczywiscie, co za pytanie.
To ja mam taka propozycje panie Profesorze. Zadam panu pytanie i jeśli pan nie odpowie stawia mi pan 5, a jeśli pan odpowie wywala mnie pan na zbity pysk.
OK. Niech pan pyta.
Co obecnie jest legalne, ale nie logiczne, logiczne ale nielegalne, a co nie jest logiczne ani legalne?
Profesor nie znał odpowiedzi, postawil studentowi 5, woła swojego najlepszego studenta i pyta go o odpowiedz. Ten mu natychmiast odpowiada:
Ma pan 65 lat i jest pan żonaty z 25 letnia kobietą, co jest legalne, ale nie logiczne. Pana żona ma 20 letniego kochanka, co jest logiczne ale nie legalne. Pan stawia kochankowi swojej żony 5 chociaż powinien go pan wywalić na zbity pysk i to nie jest ani logiczne ani legalne.


12 sposobów przezwyciężenia "Prawa Kanapki z masłem"
(czyli co zrobić,żeby chleb nie upadał masłem do dołu)

1." Metoda terminologiczna"
Po upadnięciu posmarowanej kanapki następuje błyskawiczna wymiana nazw między chlebem i masłem, na skutek czego masło okazuje się być na wierzchu

2."Metoda zdublowania aktywnej warstwy z jednoczesnym przyjęciem założeń upraszczających"
Kanapkę smarujemy masłem z dwóch stron.Po upadku kanapki dolne maslo wyłącza sie z rozważań
I właśnie wtedy okazuje się,że to co pozostało jest kanapką leżącą masłem do góry.

3."Metoda powłoki ochronnej"
Na masło nanosi się warstwę kawioru, dzięki temu po upadku na spodzie jest własnie kawior!

4. "Metoda inwersji łączona z przygotowaniem wstępnym"
Na podłodze w miejscach spodziewanego upadku kanapki, układamy nieposmarowane kawałki
chleba.Po upadku kanapki wierzchni,już niepotrzebny kawałek chleba usuwamy, a kanapka ,
składająca sie teraz z przygotowanego uprzednio na podłodze chleba i masła leży tym ostatnim do góry.

5. "Metoda montażu "just at time""
Masłem smarujemy chleb juz po jego upadnięciu.

6. "Metoda Einsteina"
Kanapkę wprowadzamy na orbitę okołoziemską w stan nieważkości,gdzie pojęcie "dół" czy
"góra" nie ma najmniejszego znaczenia.

7. "Metoda Racjonalnego Żywienia"
Kanapki z masłem usuwamy z naszej diety.

8. "Metoda Humanitarna"
Wszystkie upadłe kanapki chowamy do woreczka foliowego i przeznaczamy dla gości

9. "Metoda perpendykularna (prostopadła)"
Masłem smarujemy krawędzie kanapek

10. "Zasada domniemania niewinności"
Na skutek upadku masło samo odsmarowuje się.

11. "Metoda Iniekcyjna"
Chleba nie smarujemy masłem, lecz po roztopieniu wstrzykujemy pod skórkę chleba

12. "Zamiana Warstwy aktywnej"
Przy szykowaniu kanapki zamiast masła używamy margaryny.Niech teraz to gówno upada sobie jak chce...


Syn pyta ojca:
- Tato, co to jest POLITYKA?
Ojciec odpowiada:
- Zobacz, ja przynoszę pieniądze do domu, więc jestem KAPITALISTĄ, Twoja mama rządzi tymi pieniędzmi, więc jest RZĄDEM, dziadek uważa, żeby wszystko było na swoim miejscu, więc jest ZWIĄZKIEM ZAWODOWYM, nasz pokojówka jest KLASĄ ROBOTNICZĄ, a wszyscy mamy jeden cel, aby się Tobie lepiej wiodło! Ty jesteś LUDEM, a Twój młodszy brat, który leży jeszcze w pieluchach jest PRZYSZŁOŚCIĄ!!! Zrozumiałeś synku???
Chłopiec zastanawia się i mówi, że musi się z tym wszystkim jeszcze przespać. W nocy budzi chłopca płacz młodszego brata, który narobił w pieluchy i drze się wniebogłosy. A, że chłopiec nie wiedział co ma zrobić, poszedł do pokoju rodziców. W pokoju była tylko mama, ale spała tak mocno, że nie mógł jej dobudzić, więc poszedł do pokoju pokojówki, gdzie akurat zabawiał się z nią ojciec, a dziadek podglądał ich przez okno. Wszyscy byli tak sobą zajęci, że nie zauważyli, że chłopiec jest w pokoju. Malec postanowił więc, że pójdzie spać i o wszystkim zapomni. Rano ojciec pyta go:
- Synku, możesz mi powiedzieć własnymi słowami co to jest POLITYKA??
- TAK!!! - odpowiada syn. - KAPITALIZM wykorzystuje KLASĘ ROBOTNICZĄ, ZWIĄZKI ZAWODOWE się temu przyglądają, podczas gdy RZĄD śpi, LUD jest całkowicie ignorowany, a PRZYSZŁOŚĆ leży w gównie!!! TO JEST POLITYKA!!!


Niedzielny poranek. Budzi się dziewczyna u poznanego dzień wcześniej na
dyskotece chłopaka.
Rozgląda się po pokoju i mówi:
- O, a mieszkanie też masz malutkie...


Przed egzaminem profesor wyraźnie zapowiedział, że egzamin będzie trwał dokładnie dwie godziny i ani chwili dłużej. Jeśli ktoś nie odda swojej pracy w ciągu dwóch godzin, to później ona i tak już nie zostanie przyjęta. Profesor rozdał pytania, egzamin się rozpoczął. Po godzinie wbiegł do sali zdyszany student, przeprosił za spóźnienie i poprosił o kartkę z pytaniami.
- Przecież i tak już pan nie zdąży - stwierdził profesor.
- Zdążę - odpowiedział student, wziął pytania, usiadł i zaczął pisać.
Po kolejnej godzinie profesor pozbierał prace (oddali wszyscy oprócz spóźnionego studenta) i zabrał się do poprawiania. Spóźniony student natomiast kontynuował pisanie, a po godzinie podszedł do profesora i chciał położyć swoją pracę na stosie pozostałych.
- Nie przyjmę panu tej pracy - jest już za późno - zaprotestował profesor.
- Czy pan wie KIM ja jestem? - ze złością zapytał student.
- Niewiele mnie to obchodzi.
- ALE CZY PAN WIE KIM JA JESTEM?
- Nie mam pojęcia.
- To dobrze - stwierdził student, po czym zrzucił wszystkie prace na podłogę, swoją wepchnął w środek i wyszedł.


Rozmawiaja zolnierze w Iraku - Amerykanin i Polak. Pierwszy mowi:
- Even though we have got George Bush but still there is Johny Cash and Bob Hope;
Polak na to: - We have got Kaczynski and no Cash and no Hope.


Tyle :) .
Pozdr.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Dowcipy (tylko txt) 2006/10/22 07:14 #631

Ale żeś tego nastukał =P.


- Jaka jest różnica pomiędzy początkującym, a doświadczonym informatykiem?
- Początkujący informatyk myśli że w gigabajcie jest 1000 megabajtów, tymczasem doświadczony informatyk sądzi, że w kilometrze jest 1024 metrów.


Informatyk podrywa dziewczynę:
- Chcesz herbaty?
- Nie.
- Kawy?
- Nie!
- Hm, może wódki?
- NIE!!!
- Dziwne, standardowe sterowniki nie pasują...


Poranek. Ponury jak chmura gradowa programista wchodzi do kuchni na śniadanie po nocy spędzonej przy komputerze.
Żona jak to żona, natychmiast zauważyła, że coś nie w porządku:
- Co się stało Maniuś, program nie zadziałał?
- Zadziałał.
- No to może się wieszał?
- Chodził jak burza!
- Więc czemu jesteś taki ponury?
- Zdrzemnąłem się na Backspace.


Podchodzi informatyk do fortepianu i ogląda wnikliwie:
-Hmm, tylko 84 klawisze, z czego 1/3 funkcyjnych, wszystkie nieopisane, chociaż... shift naciskany nogą. Oryginalnie.


Spotkało się kilku informatyków i jak to zwykle bywa, rozmowy szybko zeszły na tematy komputerowe. Wreszcie któryś z nich zaproponował:
- Panowie, porozmawiajmy o czymś normalnym, np. o dupach.
Nastąpiła bardzo długa cisza, a po niej jeszcze więcej krępującego milczenia.
Wreszcie któryś odpowiada:
- Słuchajcie, moja karta graficzna jest do dupy...


- Jakie są idealne wymiary kobiety informatyka?
- 1024 x 768.


Klasyfikator pojemnosści butelek wódki w świecie informatyków

0.1 l - demo
0.25 l - trial version
0.5 l - personal edition
0.7 l - professional edition
1.0 l - network edition
1.75 l - enterprise
3 l - for small business
5 l - corporate edition

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Dowcipy (tylko txt) 2006/10/22 11:19 #643

To teraz moja ofensywa:

Kłótnia dwóch przedszkolaków (chłopak i dziewczynka):
- A mój tata ma wieżę stereo!
- A moja mama też ma! - rewanżuje się dziewczynka.
- A mój tata ma cabrioleta! - dodaje.
- A moja mama też ma!
- A mój tata ma siusiaka!
- Aaaa moja mama też!
- Nie ma, przecież twoja mama nie może mieć siusiaka!
- Włąśnie, że ma!!! W szufladzie!

:::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::

Student skarży się właścicielowi, że w wynajmowanym pokoju są myszy.
- To niemożliwe!
- Proszę się przekonać na własne oczy.
Student wysypuje na środek pokoju okruszki. Wybiega jedna myszka, druga
myszka, następnie rybka, potem jeszcze dwie myszki. Właściciel patrzy
zbaraniały:
- Jakim cudem rybka?
- Sprawę myszy mamy ustaloną, przejdźmy teraz do wilgoci.

:::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::

Pyta znajomy znajomego:
-Z kim jedziesz nad morze w tym roku?
-Z żoną, dziećmi i z teściową.
-Z teściową? - pyta zdziwiony.
-A niech się franca do piachu przyzwyczaja.

:::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::

Po całonocnej imprezie budzą sie studenci pierwszego, drugiego, trzeciego i czwartego roku.
Nagle student pierwszego roku wpada w panike:
- OMG juz 8 a my za 10 minut mamy wykład!!!!
Na to student drugiego roku:
- Spokojnie dude, olej wykład, idziemy dalej spać.
Student trzeciego roku:
- Po co spać? Idziemy zaraz na piwo, bo kac męczy.
Student czwartego roku:
- Po co na piwo? Od razu na flaszke chodźmy.
Po długich naradach studenci uznali, że pojdą po porade do studenta piątego roku, gdyż jest on najbardziej obyty i wie co w takich sytuacji trzeba zrobić. Przedstawiają mu sytuacje i student piątego roku mówi:
- Rzucę monetą. Jesli wypadnie orzeł to idziemy na piwo, jesli reszka to idziemy na flaszke, kiedy moneta ustoi na krawędzi to idziemy spać, a jak zawisnie w powietrzu to idziemy na wykład.

:::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::

Na wykładach, starszy już profesor mówi do studentów: - Za moich czasów nieobecność na zajęciach mogła być usprawiedliwiona tylko w dwóch przypadkach: gdy umarł ktoś z rodziny lub choroba udokumentowana zwolnieniem lekarskim. Z końca sali dobiega głos:
- Panie profesorze, a jeżeli ktoś jest skrajnie wyczerpany seksem?! Cała sala wybucha śmiechem, a profesor po krótkim namyśle mówi:
- W twoim przypadku, to możesz po prostu pisać druga ręką.

:::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::

Na lekcji religii zakonnica pyta dzieci:
- Co to jest małe, je orzeszki, ma ruda kitę i skacze po drzewach?
Wstaje Jasiu i mówi:
- Na 99% to jest wiewiórka, ale jak siostrę znam, to może być Jezus.

::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::

- Poproszę 50 prezerwatyw
- Mam tylko 48
- Dobra niech będą, ale muszę pani powiedzieć, że spieprzyła mi pani cały wieczór!

:::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::

Szefowie największych banków zorganizowali mistrzostwa
świata w
włamywaniu się do sejfu. Zasada była taka:
Reprezentacja kraju ma minutę na włamanie się do sejfu przy
zgaszonym świetle.
Po minucie zapala się światło, co jest równoznaczne z
przegraną.
Pierwsi wystartowali Niemcy... mija minuta - nie udało się.
Następnie startują Hiszpanie... ta sama sytuacja.
Potem Kolejni Holendrzy, Szwedzi, Portugalczycy... nie udaje sie nikomu.

W końcu startują Polacy... Po minucie pan wciska przycisk,
ale światło się nie zapala. Jeden Polak do drugiego:
- Rychu mamy tyle kasy, na ch** ci jeszcze ta żarówka?

::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::

W Warszawie na skrzyżowaniu wypadek
Z jednego auta wychodzi Tusk z drugiego Kaczyński
-To cud że żyjemy-mówią.
Tak to znak żebyśmy się wreszcie dogadali - mówi Kaczyński -uczcijmy to wyciąga piersiówkę i podaje Tuskowi.
Tusk bierze łyk a Kaczyński zakręca butelkę i chowa.
-No a ty? -Pyta Tusk
-Ja poczekam aż policja przyjedzie

:::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::
Łukasz Kupidło

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Dowcipy (tylko txt) 2006/10/23 23:03 #812

.
GIER... TY... CH...

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Dowcipy (tylko txt) 2006/10/31 19:41 #1503

Pijany facet sika pod ścianą dużego domu w środku miasta. Obok przechodzi zgorszona pani i patrząc się na niego mówi: -Ale bydle! Na to on: -Niech się pani nie boi, mocno go trzymam.



Północ. W domu kierownika sklepu monopolowego dzwoni telefon. -Hallo! Czy to kierownik sklepu monopolowego? -Słucham. -O której pan jutro otwiera sklep? -Pan jest bezczelny! - kierownik rzuca słuchawkę na widełki. Godzina druga w nocy. W domu kierownika sklepu monopolowego dzowni telefon. -Słucham - mamrocze wyrwany ze snu kierownik. -Czy to kierownik sklepu monopolowego? -Tak. -Panie kierowniczku kochany, o której pan jutro otwiera? -Pan jest bezczelny i pijany! Pan już nie wie, co robi - denerwuje się kierownik i kładzie słuchawkę na widełki. Godzina czwarta nad ranem. Kierownika sklepu monopolowego znów wyrywa ze snu telefon. -Słucham. -Panie kierowniczku najmilszy, ja się tylko chciałem dowiedzieć, o której pan jutro otwiera. -Pan jest już kompletnie pijany - syczy kierownik. - W takim stanie nawet wieczorem nie wpuszczę pana do sklepu! -Ale mnie nie chodzi o to, żeby pan mnie wpuścił. Mnie chodzi o to, żeby pan mnie wypuścił...



Łysy, Kichol, Nowak i Kowalski piją w klubie wódkę. Po czwartej setce Nowak wydusił z siebie: -Szszsz... - i umilkł. -Dajcie u prędko czymś popić! - zarządził Kowalski. -Szszsz... - wydusił z siebie znowu. -Bierzemy go domu - zdecydował Kichol. Otworzyła żona. -Coś się waszemu chłopu stało - relacjonuje z przejęciem Łysy. - Zaciął się i koniec. Żona posadziła Ecika w fotelu i nalała mu kieliszek wódki. Wypił jednym tchem i wydusił z siebie znowu: -Szszsz... -Żona nalała mu drugi kieliszek. Nowak wypił, spojrzał na kamratów i zaintonował: -Szszszła dzieweczka do laseczka, do zielonego...
Rys

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Dowcipy (tylko txt) 2006/11/13 20:15 #2245

  • pzdziech
  • pzdziech Avatar
  • Gość
  • Gość
Idzie Czerwony Kapturek przez las i nagle spotyka wilka:
- Gdzie idziesz, Czerwony Kapturku ?
- Do Babci.
- A podasz mi jej adres?
- Tak, www.babcia.com.pl
:

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Dowcipy (tylko txt) 2006/11/26 18:21 #2957

  • pzdziech
  • pzdziech Avatar
  • Gość
  • Gość
Zadanie:
Matka jest o 21 lat starsza od swojego dziecka. Za 6 lat Dziecko będzie 5 razy młodsze od matki
Pytanie:
Gdzie jest ojciec?
To zadanie jest do rozwiązania i nie jest tak trudne, na jakie wygląda. Nie patrz na rozwiązanie, można je rozwiązać matematycznie.
Uwaga: Pytanie "Gdzie jest ojciec" musisz dokładnie przeanalizować.








Rozwiązania szukaj niżej...








Jeszcze niżej...

















Rozwiązanie:
Dziecko ma dzisiaj X lat, a jego matka Y lat.
Wiemy, że matka jest 21 lat starsza od dziecka.
W następstwie:
X + 21 = Y
Wiemy również, że za 6 lat dziecko będzie 5 razy młodsze od matki. Możemy zatem napisać następujące równanie:
5 (X + 6) = Y + 6 Zastąpimy Y przez X i rozpoczynamy rozwiązywać:

5 (X + 6) = X + 21 + 6
5X + 30 = X + 27
5X - X = 27 - 30
4X = -3
X = -3/4
Dziecko ma dzisiaj -3/4 roku, co jest równe -9 miesięcy...

Rozumując matematycznie, można przez to dowieźć, że matka jest w tym własnie momencie BZYKANA!!

Rozwiązanie:
OJCIEC JEST NA MATCE

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Dowcipy (tylko txt) 2007/02/03 12:53 #7794

Mówi żona do męża informatyka:
- Poznajesz człowieka na fotografii?
- Tak.
- OK, więc dzisiaj o 16.00 odbierzesz go z przedszkola


Jedzie sobie pijany gość tramwajem stoi trzyma sie rurki i cały czas powtarza:
-O ku**a, o ku**a.
Wszyscy bardzo zniesmaczeni starsze panie zbulwersowane, mamy zasłaniają uszy dzieciom. W pewnym momencie wstaje kierowca i podchodzi do pasażera, aby go upomnieć, a ten szepce coś do niego. Na to kierowca:
-A ku**a!
Pasażerowie pytają, co się stało. Kierowca na to:
-Żona tego pana urodziła bliżniaki i nadała im imiona Lech i Jarosław.
Na co wszyscy chórem:
-O ku**a!

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Dowcipy (tylko txt) 2007/02/03 14:29 #7801

To ja dorzucę coś swojego :P

<kasia> już po sesji. ferie mamy
<szymon> no...
<kasia> może coś porobimy?
<szymon> ale co?
<kasia> nie wiem czuję się zagubiona
<szymon>...
<kasia> wiesz co ja się chyba pojde pouczyc... bye

<dawiddawyd> Czy tobie wszyscy z długimi włosami z metalem się kojarzą?
<górnik> długie włosy = metal
<dawiddawyd> sam mam długie włosy ale metalu nie słucham... Wolę rocka, funky, ogólny rhcp style.
<górnik> czyli jesteś metalem
<dawiddawyd> wierzysz w boga?
<górnik> tak
<dawiddawyd> w jezusa?
<górnik> tak
<dawiddawyd> no to gratulacje
<dawiddawyd> masz metala za proroka

<Martha> Aga to ma przerąbane...
<Martha> wczoraj oddwała krew honorowo
<Martha> zaraz potem krew z nosa jej zaczęła lecieć
<Martha> a dziś dostała okresu
Trzy fazy otyłości męskiej:
a)nie widać, jak wisi;
b)nie widać, jak stoi;
c)nie widać kto ciągnie.

---

Przychodzi pijany mąż do domu o 3 rano i od progu woła:
- Żsszono, podaj miszzske bendem rzyygał!
- Ależ Karol co ty...?
- Ższono - natycchmiast missske bo bendem rzygał!
No to żona leci szuka miski w kuchni, w łazience, w końcu znajduje za szafą i pędzi do drzwi...
A tam mąż siedzi na schodach i na widok żony powiada:
- Zmiana planów, zesrałem się...

---

Zrozpaczona wdowa ogląda ciało męża, które pracownicy zakładu
> pogrzebowego przygotowali do pogrzebu. Widzi, ze nieboszczyk jest
> ubrany w czarny garnitur.
> - Wie pan - mówi do właściciela zakładu. - mąż zawsze chciał być
> pochowany w niebieskim garniturze....
> - Proszę przyjść jutro, zobaczymy, co da Sie zrobić - mówi
> przedsiębiorca pogrzebowy.
> Następnego dnia kobieta przychodzi
> do chłodni w zakładzie, a tam jej maz w niebieskim garniturze!
> - Dziękuję bardzo - zwraca Sie do właściciela. - Ale... Jak sie to panu udało?
> - No cóż - przedsiębiorca skromnie składa dłonie. - Świetnie sie złożyło.
> Wczoraj przywieziono ciało innego mężczyzny, podobnego wzrostem
> do pani męża, w niebieskim garniturze. Jego zona bardzo chciała czarny,
> wiec...
> zamieniliśmy ………głowy !!!

---

pani pyta dzieci:
jaki odglosy wydaja krowy??
zglasza sie Ola i mowi muuuuuuuu
pieknie Olu-odpawiada pani
a jaki kotki??-pyta dalej
miau miau- krzyczy Staś
Pieknie Stasiu, a jaki wydaja psy???
zglasza sie Jasio. prosze jasiu powiedz-mowi pani
a jasio: na ziemie skurw****, nogi szeroko, rece na glowe

---

Dziadek opowiada wnuczkowi jak był w Afryce:
- Pamiętam siedziałem na safari w krzakach, z dubeltówą na słonia. Nagle zza drzewa wychodzi lew.
- No i co, no i co, dziadku? - pyta zaciekawiony wnuczek.
- Zesrałem się.
- Nie dziwnego, dziadku - w takiej sytuacji...
- Nie wtedy! Teraz się zesrałem.

[ Dodano: Sob 03 Lut, 2007 ]
Po czym poznać, że zbyt dużo czasu spędzasz grając w RPGi i, że jesteś od nich UZALEŻNIONY??, totalnie zresztą...


Zakładając ciepłą koszulę podszytą futerkiem, odczuwasz radość, wiedząc, że daje ona +2 do ochrony przed zimnem...
W swoim plecaku dokładnie rozmieszczasz przedmioty, aby nie być obciążonym i nie tracić na szybkości.Nie używasz zrestą terminu „plecak”, bowiem wszystko, co zostało przeznaczone do przenoszenia przedmiotów, nazywasz...ekwipunkiem(?).
Będąc z dziewczyną na randce, ( a co to jest randka???, nie mam tego na twardzielu...Smile) ), zdajesz sobie sprawę, że zbyt mało punktów zainwestowałeś w charyzmę i retorykę...
Wchodzisz przypadkowym ludziom do mieszkań i jesteś zaskoczony faktem, że nikt nie chce z tobą gadać, tylko od razu cię wygania...postanawiasz, że jeszcze wrócisz, gdy zdobędziesz więcej doświadczenia...
Widząc porzucony but na trawniku, zastanawiasz się, czy nie jest to przypadkiem magiczny artefakt dający +1 odporności na obrażenia, ewentualnie zmniejszający “karę” ruchu po trudnym terenie...
Jesteś zdziwiony, że nieznajomy, napakowany koleś w skórze, z ogoloną głową, idący przez miasto, ani myśli przyłączyć się do ciebie, a zbyt natrętnie nagabywany, wali cię pięścią w twarz...Stwierdzasz,że nawet kilkugodzinny odpoczynek nie zmniejsza opuchlizny...Po przebudzeniu nadal masz zaburzoną percepcję(...ech, te opuchnięte oczy i nos po dziwnym kątem...).
Jesteś zdumiony, że w żadnej aptece nie możesz dostać charakterystycznych czerwonych mikstur w szklanych, gruszkowatych buteleczkach, które w mig postawiłyby cię na nogi...
Jesteś zły, że w żadnym sklepie nie chcą dać ci żadnego przedmiotu w zamian za inny...wszyscy chcą monet, przyjmują też dziwne pieniądze wykonane z papieru, z nadrukowanymi twarzami( zresztą wyglądającymi bardzo rpg-owo...te hełmy i brody...pewnie krasnoludy). - Cholera!!, czy ci sprzedawcy nie słyszeli o handlu wymiennym???Nie wiem, spróbuję w innym mieście, bo to jest jakieś nieprzyjazne...
Nieudana próba kradzieży daje ci dużo doświadczenia, trochę jednak bolesnego, bowiem nagle możesz się znaleźć w pomieszczeniu, z którego nijak nie można wyjść, nawet jeżeli masz „speech” na 300%.Co gorsze, udana próba kradzieży tym bardziej kończy się pobytem w komnacie z zakratowanym okienkiem...Nieciekawie...dużo strażników i nawet magia nie pomaga...Czar „urok osobisty” nie działa Sad(
Wchodzisz do kanałów pod miastem i spostrzegasz, że szczury cię nie atakują, ale co z tego, skoro przeszedłszy całe, nie znalazłeś ani jednej skrzyni, która mogłaby kryć w sobie np.:zbroję płytową, jakiś hełm, lub choćby kilka złotych monet...Spotkałeś za to jakichś osobników w kaskach, świecących jakimiś magicznymi przedmiotami, umorusani...pewnie to gnomy, tacy niscy jacyś...Wygonili cię stamtąd...Nic dziwnego...podła rasa, wredne gnomy!
Wchodzisz do kanałów ciepłowniczych i spotykasz obdartego osobnika pijącego miksturę o niebieskiej barwie, z czaszką na etykiecie butli. - Raaanyy!!!, czyżby to jakiś pustelnik mag uzupełniający manę??, w każdym razie musi mieć przynajmniej 75% odporności na trucizny...
Kiedy poznajesz dziewczynę i zaczynasz ją lubić, oznajmiasz wyniosłym głosem: - Możesz się przyłączyć do mojej drużyny.Kiedy jednak ona życzy sobie, abyś kupił jej szaty, doznajesz szoku patrząc na ceny...nie wystarczą bowiem nawet dwie, pełne garście monet!!
Będąc w pracy narzekasz, że questy, które zleca ci szef są nudnawe, dają niewiele punktów doświadczenia i ani razu jeszcze nie dostałeś za nie nawet jednego, małego przedmiotu magicznego...amuletu, pierścienia, nie mówiąc o broni, czy zbroi...
Nie możesz pojąć, jak to możliwe, że tak ciężko kupić broń...Kiedy pytasz o snajperkę, magnum, najzwyklejszą Berettę, sprzedawcy robią wielkie oczy i odsyłają cię z niczym...Kiedy z kolei ćwiczyłeś biegłość w broni białej czymś, co od biedy przypominało krótki miecz (dobrej jakości), zjawiły się zakapturzone(zamundurowane) postacie i zabrały cię do nieznanej lokacji, zadając mnóstwo tajemniczych pytań...
Kiedy wpadłeś do karczmy, ubrany w skórę ubitego niedawno zwierza, aby po prostu posiedzieć i porozmawiać z siedzącymi tam postaciami, nie mając ochoty nic pić, zdumiała cię reakcja karczmarza, która była co najmniej impulsywna...
Nie możesz pojąć, dlaczego przypadkowe, napotkane osoby stają się takie nerwowe, gdy chcesz tylko sprawdzić, co mają w ekwipunku...Od razu włącza się tryb walki...Co ciekawe, zazwyczaj te postacie mają więcej punktów ruchu...
Kiedy dokonujesz zakupu kurtki lub płaszcza, oglądasz długo metkę, szukając na niej informacji o Klasie Pancerza...
Znalazłszy niedaleko parku starą drewnianą skrzynkę, postanawiasz uczynić z niej swoją skrytkę.Wkładasz do niej różne, cenne przedmioty...Na drugi dzień, o zgrozo!!, skrytka jest pusta...Nie możesz w to uwierzyć... - Cholera!!, co za denne algorytmy!, przedmioty znikają...
Przyłączasz się do Gildii Złodziei, a po dwóch miesiącach usiłujesz dociec jak to się stało, że członkowie Gildii zniknęli, a tobie o 2 punkty spadła reputacja;powiedziano ci jednak, że możesz ich odwiedzać...
Kiedy w czasie wakacji pojechałeś odwiedzić rodzinę na wsi, nie dawałeś wiary zapewnieniom, że pod wioską nie znajduje się nawet jedna kondygnacja lochów...
Ĺšle poprowadzony dialog z blondwłosą niewiastą( czyżby elfica??) zakończył się głośnym spotkaniem jej dłoni z twoją twarzą...Niestety, nie da rady załadować wcześniejszego sejwa...
Jesteś wstrząśnięty faktem, że napotkane postacie są w tak wielkim stopniu pamiętliwe...Tekst w stylu „...nie wierzę, że jesteś tak głupi(a) na jakiego wyglądasz, nie ma aż tak głupich istot...” jest odbierany wyjątkowo negatywnie.Takie postacie nawet po kilku dniach są do ciebie wrogo nastawione...
Kiedy wychodzisz z mieszkania, odruchowo zatrzymujesz się, czekając, aż wczyta się następna lokacja...
Odczuwasz złość, bo jeszcze w żadnym sklepie nie przydała ci się umiejętność targowania się...
Dowiedziałeś się, że konieczne jest pobieranie przynajmniej przez 5 lat nauki, by wyszkolić się w umiejętności „leczenie”... - Hmm...strasznie długo, czy nie prościej po prostu wyżłopać miksturę??
Pracodawca, który chciał zlecić ci zadanie, zapytał o twoją profesję...Usłyszawszy „wojownik-druid”, dziwnie się patrzył.Kiedy dodałeś, że dobrze posługujesz się mieczem oburęcznym, pokiwał głową i wezwał nieznane ci wcześniej postacie, które założyły ci białą szatę... - Jakaś ciasna ta szata, krępuje ruchy...właściwie to w ogóle nie mogę ruszyć rękoma...i czemu - do groma!! - jest tak ciasno zawiązana z tyłu??Heej!, rękawy są za długie...
Ludzie cię unikają, bo po każdej rozmowie podchodzisz do nich z powrotem, gadając właściwie o tym samym..., a ty chcesz po prostu sprawdzić inne dostępne warianty i opcje dialogowe...
Dłubanie wytrychem w jakichkolwiek zamkniętych drzwiach ściąga uwagę innych postaci...Niektórzy nawet mają o to do ciebie pretensje... - Dziwaki!!, przecież „otwieranie zamków” mam na niecałe 25%..., jeszcze żadnych drzwi nie udało mi się otworzyć..., tylko tak sobie próbuję..., o co im chodzi???
Będąc w szkole, napotykasz rozmaite frakcje...Frakcję Mrocznych, mają długie włosy, czarne ubrania, pentagramy i inne symbole na szatach..., wyczuwasz, że obrali drogę magii; Frakcję Technologów, ci z kolei b.często posługują się dziwnymi urządzeniami z antenką i przyciskami, porozumiewają się za pomocą raptem kilku słów, noszą świecące ubrania, jakby wykonane z plastiku, złote łańcuchy i ciemne okulary, (które jednak percepcji im nie zwiększają...wątpisz, czy cokolwiek mogłoby zwiększyć ich percepcję...).Stwierdzasz, że wszystkie punkty przydzielili do walki wręcz i zręczności, kosztem inteligencji.Posługują się bardzo prymitywną bronią..., czymś, co wygląda jak oszlifowana, gładka maczuga..., dowiedziałeś się, że mieli powiązania z Gildią Złodziei...Jest też frakcja Zielarzy, mają często pozlepiane włosy i palą ziele..., mają dużą wiedzę o pewnych gatunkach roślin...Rozpoznałeś kilku z Frakcji „Falloutowców”..., irokezy na głowach, bardzo brudni, zniszczone kurtki skórzane.Piją kiepskie wino, śpią pod gołym niebem i krzyczą „No future”.
Dawno nie widziałeś się z rodziną, ponieważ wciąż przemierzasz świat z mapą w dłoni, odkrywając nowe lokacje i szukając kogoś, kto zleciłby ci jakiś konkretny, porządny quest z rodzaju „ratowanie świata”, czy coś w tym stylu...
Jesteś zaskoczony, że opróżnienie butli wina, a zwłaszcza kilku, w tak dużym stopniu upośledza twoją percepcję i koordynację ruchową, nie mówiąc o umiejętności gładkiego wysławiania się..., a już zupełnie nie rozumiesz dlaczego po całonocnym odpoczynku twoje statystyki wcale się nie poprawiły, czujesz się jeszcze gorzej, boli cię głowa, okrutnie chce ci się pić i nawet krojenie chleba zwykłym, krótkim sztyletem sprawia ci wiele trudności...Zastanawiasz się, jak w takiej sytuacji mógłbyś przywdziać hełm, skoro - odnosisz wrażenie - twoja głowa waży więcej, niż trzy hełmy razem wzięte...W takich momentach dochodzisz do wniosku, że niech to wszystko szlag trafi, nie masz najmniejszej ochoty na jakikolwiek, choćby najprostszy quest, chcesz tylko spać i nawet komputera nie włączasz, by...w rpg-a zagrać.A jaki z tego morał???Otóż, z domu zbyt często nie wychodź, bo to zmęczyć niepotrzebnie może, tam za oknem nie dla Gracza raj, ty wypocznij zdrowo, potem siądź i gierkę dobrą zapuść, po czym graj, graj, graj...Czy chłodny listopad, czy cieplutki maj, nie obchodzi wszak to ciebie, bowiem dobry eRPeG sprawia, żeś już jedną nogą w niebie... :)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Dowcipy (tylko txt) 2007/02/03 15:20 #7805

Kilka króciutkich z mojej strony ;)

Zdenerwowana matka pisze do nauczycielki:
- "Bardzo prosimy już nigdy więcej nie bić Jasia! Bo to słabe, dobre, biedne dziecko. My sami nigdy go nie bijemy. Chyba, że w obronie własnej..."

- Tata, tata! Ruscy polecieli na Księżyc!!
- Wszyscy?
- Nie, trzech.
- To co mi gówniarzu głowę zawracasz!!!

Sekretarz komitetu powiatowego obdzwania okoliczne kołchozy:
- No jak tam idą żniwa?
- Chu..wo!
- Nie upiększajcie, mówcie jak jest!

U nas co druga osoba kradnie - mówi Kiszczak do Jaruzelskiego.
- Cicho! Mówmy, że nie co druga, tylko co trzecia, będzie na Rakowskiego.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Dowcipy (tylko txt) 2007/02/07 23:44 #8185

Widze, że Modan czyta basha :D

Halo ?
- Cześć maleńka, tu tatuś, daj mi mamusie
- tatusiu, mamusia jest na górze w sypialni z wujkiem Frankiem
po dłuższej chwili milczenia:
- ależ córeczko, nie masz żadnego wujka Franka !
- nieprawda ! mam ! i jest teraz z mamusia w sypialni !
- Ok, no cóż....posłuchaj uważnie, chce żebyś cos dla mnie zrobiła. Dobrze?
- dobrze tatusiu
- to idź na gore do sypialni, zapukaj do drzwi i powiedz, ze tata właśnie parkuje przed domem...
... kilka minut później :
- już zrobiłam
- i co się stało ?
- mama bardzo się przestraszyła, wyskoczyła z łóżka bez ubrania i zaczęła biegać po pokoju i krzyczeć, a potem potknęła się o dywan i wypadła przez okno i leży nieżywa.
- Boże, a wujek Franek ?
- on tez wyskoczył z łóżka bez ubrania i krzyczał i w końcu wyskoczył przez okno, to z drugiej strony i wskoczył do basenu. Ale tatusiu, tam nie było wody, miałeś napełnić go w zeszłym tygodniu i zapomniałeś. No i wujek upadł na dno i tez jest nieżywy.
...baaardzo długa chwila ciszy, aż wreszcie :
- hm mmm, basen mówisz ? a czy to numer 555-67-89 ?

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Babcia wchodzi po drabinie...
Na dole wnuczek pyta:
- babciu co ty tam masz pod sukienką?
babcia na to:
- kotka.
- babciu, a kiedy on zdechł?

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Pieknego, cieplego dnia wybral sie do zoo pewien gosc z zona.
Zona, naprawde atrakcyjna, makijaz, letnia rozowa sukienka spieta paskiem, ponczochy samonosne...Gdy szli pomiedzy klatkami malp, zobaczyli goryla, ktory na ich widok jakby oszalal i zaczal skakac na kraty,
chrzakac, zawisac na jednej rece, i druga uderzac w czaszke, najwyrazniej
niesamowicie podniecony.
Maz, zauwazywszy podniecenie malpy, zaproponowal zonie podraznic go
jeszcze bardziej i zaczal podsuwac pomysly: obliz usta, zakrec
tyleczkiem...
Zona wykonywala jego instrukcje, a goryl zaczal wydawac takie dzwieki,
ze chyba obudzilby martwego. "Rozepnij pasek..." (goryl prawie juz
rozginal kraty z napiecia) "a teraz odciagnij sukienke nad
ponczochy..." (goryl oszalal kompletnie). Nagle facet zlapal zone za wlosy,
otworzyl drzwi klatki, wrzucil zone do srodka, zatrzasnal drzwi i powiedzial:
A teraz mu sie wytlumacz, ze boli cie glowa...

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Skazali gościa na śmierć. Jednak był tak gruby, że się nie mieścił na krześle elektrycznym. Zarządzili dietę. Po tygodniu o chlebie i wodzie - koleś zamiast schudnąć, przytył 10 kilo. Na krzesło nijak się nie mieści.
Zarządzili tylko wodę - znów przytył 10 kg. Postanowili nic mu nie dawać. Kolo zamiast chudnąć, poprawił się o 10 kg.
- Co jest, kuffffa? Czemu nie chudniesz?
- Jakoś nie mam motywacji...

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Żona jak co dzień zaczęła narzekać mężowi:
- Zobacz kochanie jakie mam mały biust... co robić...
- Bierz codziennie kawałek papieru toaletowego i pocieraj między
piersiami...
- Myślisz, że to pomoże i urosną?
- W przypadku dupy pomogło...

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Spotyka się dwóch kumpli w niebie i romawiają:
- Ty stary jak umarłeś ?
- No z zimna umarłem. A ty ?
- Ze zdziwienia.
- Ze zdziwienia?- pyta zakłopotany kolega- Jak to ?
- No przychodze po pracy do domu , patrze żona rozebrana leży w łóżku no to szukam kochanka ! Sprawdzam wszędzie pod łożkiem w szafie w łazience nawet na balkonie nigdzie nie ma no i umarłem ze zdziwienia....
- No widzisz stary gdybyś sprawdził w lodówce obaj byśmy żyli ....

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Rozmowa dwóch przyjaciółek:
- Ten mój stary to nie widzi we mnie już kobiety! Przychodzi wieczorem do domu i tylko: Co jest do żarcia? Zeżre i idzie spać!
- Mam na to sposób, z moim było to samo. Kupiłam sobie seksowna satynową czarną koszulkę, czarne podwiązki z pończochami i jeszcze do tego czarną maskę. Wieczorem jak przyszedł z pracy i mnie w tym zobaczył to mówię ci... było boooosko.
Spotykają się po kilku dniach:
- I co, pomogło!?
- Daj spokój, zrobiłam jak mi radziłaś, a on wraca do domu, patrzy na mnie i wali tekst: - Cześć Zorro, co jest do żarcia?

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Dwoch studentow biologii na pierwszym roku. Sa po egzaminie pisemnym.
- Pierwszy: Co napisales na pytanie: Po co na penisie jest przygrubienie na końcu?
- Ja napisalem, ze to po to, by dziewczynie zrobic wieksza przyjemnosc.
- Drugi: Cholera, chyba mam zle. Napisalem, ze to po to, by reka się nie ześlizgiwała.

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Łukasz Kupidło

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Dowcipy (tylko txt) 2007/02/11 15:03 #8490

A propos SAJMONA MOLA ,Warszawskiego murzyna .

Jednak te stare babki radzionkowskie miały racjo i były przewidujące ,co to godały ,żeby niy łotwiyrać dżwi do MOLA

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Dowcipy (tylko txt) 2007/02/11 15:57 #8501

Niektórzy to mają problemy...

<BigShot> Jaki jest synonim słowa synonim?
<RX> wlasnie
<RX> albo
<RX> Dlaczego nie produkuje się karmy dla kotów o smaku myszy?
<Diego> albo jeżeli do teflonu nic sie nie przykleja, to jak przyklejono go do patelni?
<BigShot> no
<BigShot> Mam zamiar kupic sobie nowy bumerang. W jaki sposób mam się pozbyć starego?
<RX> Dlaczego nie produkuje się samolotów z tego samego materiału, co czarne skrzynki do samolotów?
<Diego> to jeszcze nic
<Diego> Jakiego koloru jest kameleon, gdy się przegląda w lustrze?

P.S. tak to jest z strony www.bash.org.pl ;) polecam :D

3 staruszki chciały wypożyczyć sobie łódkę.Jednak nie miały karty pływackiej, więc poszły do ratownika z celem wyrobienia karty. Jednak ratownik nie był przekonany, że sobie poradzą. Babcie jednak nalegały. Do wody wskoczyła 60-letnia babcia i z nie bywałą prędkością przepłynęła odległość między bojami.
Ratownik: -to niesamowite,jak pani to zrobiła??!!
60-letnia: E-tam,kiedyś byłam mistrzynią europy!
Po chwili wskoczyła 70-letnia babcia. Przepłynęła taką samą odległość jeszcze szybciej.
Ratownik: Nie wierzę,jak to możliwe??!!
70-letnia: E-tam,kiedyś byłam mistrzynią świata.
Na końcu wskoczyła 80-letnia babunia i przepłynęła daną odległośc najszybciej !
Ratownik: Chyba śnię,ale czegoś tu nierozumiem.Jedna z pań była mistrzynią europy,druga mistrzynią świata,a pani kim była??!!
80-letnia: Ja byłam k**wą w Wenecji i nie miałam gondoli !!!!


Mąż wraca z pracy i widzi w popielniczce dymiące cygaro.
- Skąd jest to cygaro? - pyta.
- Nie wiem - odpowiada żona
- Pytam: skąd jest to cygaro!?
Na to głos z szafy:
- Z Hawany, idioto!


Nowy ksiadz byl spiety jak prowadzil swoja pierwsza msze w parafi, wiec
prosil koscielnego zeby mógl do swietej wody dolozyc kilka kropelek wódki, aby
sie rozluznic.I tak sie stalo. Na drugiej mszy zrobil tak samo i czul sie tak dobrze ( a nawet lepiej ) jak na pierwszej mszy, ale gdy wrócil do pokoju
znalazl list:
DROGI BRACIE
-Nastepnym razem dolóz kropelki wódki do wody, a nie kropelki wody do
wódki;
-Na poczatku mówi sie "Niech bedzie pochwalony", a nie "k**wa mac"
-Po drugie, Jezusa ukrzyzowali Zydzi, a nie Indianie,
-Po trzecie Kain nie ciagnal kabla, tylko zabil Abla,
-Po czwarte po zakonczeniu kazania schodzi sie z ambony po schodach, a
nie zjezdza po poreczy.
-A na koniec mówi sie Bóg zaplac a nie Ciao
-Krzyz trzeba nazwac po imieniu a nie to "duze T"
-Nie wolno na Judasz mówic "ten skurwysyn"
-Na krzyzu jest Jezus a nie Che Guevara
-Jest 10 przekazan a nie 12;
-Jest 12 apostolów a nie 10;
-Ci co zgrzeszyli ida do piekla, a nie w pizdu;
-Inicjatywa aby ludze klaskali byla imponujaca ale tanczyc makarene i
robic "pociag" to przesada;
-Oplatki sa dla wiernych a nie na deser do wina;
-Pamietaj ze msza trwa godzine, a nie dwie polówki po 45 minut;
-Poza tym Maria Magdalena byla jawnogrzesznica a nie k**wą;
-Jezusa ukrzyzowli, a nie zajebali
-Ten obok w "czerwonej sukni" to nie byl transwestyta, to bylem ja,
Biskup.
-I w koncu Jezus byl pasterzem a nie pi***olonym domokrazca!

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Dowcipy (tylko txt) 2007/02/16 03:02 #8717

  • pzdziech
  • pzdziech Avatar
  • Gość
  • Gość
Dialogi pilotów z obsługa naziemną(i nie tylko)

P: Po wyłączeniu silnika słychać jęczący odgłos.
O: Usunięto pilota z samolotu.

P: Zegar pilota nie działa.
O: Nakręcono zegar.

P: Igła ADF nr 2 szaleje.
O: Złapano i uspokojono igłę ADF nr 2.

P: Samolot się wznosi jak zmęczony.
O: Samolot wypoczął przez noc. Testy naziemne OK.

P:3 karaluchy w kuchni.
O:1 karaluch zabity, 1 ranny, 1 uciekł.

DC-1 miał bardzo daleką drogę hamowania po wylądowaniu z powodu
nieco za dużej prędkości przy podejściu.
Wieża San Jose: "American 751 skręć w prawo na końcu pasa, jeśli się uda. Jeśli nie, znajdź wyjazd "Guadeloupe" na autostradę nr 101 i skręć na światłach w prawo, żeby zawrócić na lotnisko.

Wieża: Podajcie oczekiwany czas przylotu.
Pilot: Wtorek by pasował...

Wieża: Macie dość paliwa czy nie?
Pilot: Tak.
Wieża: Tak, co?
Pilot: Tak, proszę pana.

Wieża: Wasza wysokość i pozycja?
Pilot: Mam 180 cm wzrostu i siedzę z przodu po lewej...

Pilot: Prosimy o pozwolenie na start.
Wieża: Sorry, ale nie mamy waszego planu lotu, dokąd lecicie?
Pilot: Do Salzburga, jak w każdy poniedziałek...
Wieża: DZISIAJ JEST WTOREK
Pilot: No to super, czyli mamy wolne...

Pilot: Mamy mało paliwa. Pilnie prosimy o instrukcje...
Wieża: Jaka jest wasza pozycja? Nie ma was na radarze.
Pilot: Stoimy na pasie nr 2 i już całą wieczność czekamy na cysternę.

Pilot Alitalia, któremu piorun wyłączył pół kokpitu:
"Skoro wszystko wysiadło, nic już nie działa, wysokościomierz nic nie pokazuje...."
Po pięciu minutach nadawania odzywa się pilot innego samolotu:
"Zamknij się, umieraj jak mężczyzna"

Pilot: Dzień dobry Bratysławo.
Wieża: Dzień dobry. Dla informacji - mówi Wiedeń.
Pilot: Wiedeń?
Wieża: Tak.
Pilot: Ale dlaczego, my chcieliśmy do Bratysławy.
Wieża: OK w takim razie przerwijcie lądowanie i skręćcie w lewo...

Wieża: Jesteście Airbus 320 czy 340?
Pilot: Oczywiście, ze Airbus 340.
Wieża: W takim razie niech pan będzie łaskaw włączyć przed startem pozostałe dwa silniki.

Wieża: Żeby uniknąć hałasu, odchylcie kurs o 45 stopni w prawo.
Pilot: Jaki hałas możemy zrobić na wys. 35000 stop?
Wieża: Taki kiedy wasz 707 uderzy w tego 727, którego macie przed sobą...

I coś na deser:

Zapis autentycznej rozmowy radiowej przeprowadzonej między amerykańskim okretami a Kanadyjczykami. Miała ona miejsce w październiku 1995r. u wybrzeży Nowej Funlandii. Została ujawniona przez szefa operacji morskich US Navy.
Kanadyjczycy: - Proszę o zmianę kursu o 15 stopni na południe w celu uniknięcia kolizji.
Amerykanie: - Radzimy wam zmienić kurs o 15 stopni na północ, aby uniknąć kolizji.
Kanadyjczycy: - To niemożliwe. To wy będziecie musieli zmienić kurs o 15 stopni na południe, aby uniknąć kolizji.
Amerykanie: - Mówi kapitan okrętu wojennego Stanów Zjednoczonych. Powtarzam ponownie: wy zmieńcie kurs.
Kanadyjczycy: - Nie. Powtarzam: zmieńcie kurs, aby uniknąć kolizji.
Amerykanie: - Mówi kapitan lotniskowca USS "Lincoln" - drugiego pod względem wielkości okrętu bojowego amerykańskiej marynarki wojennej floty atlantyckiej. Towarzyszą nam trzy niszczyciele, trzy krążowniki i wiele innych okrętów wspomagania. Domagam się, abyście to wy zmienili kurs o 15 stopni na północ. W innym przypadku podejmiemy kontrdziałania w celu obrony grupy!
Kanadyjczycy: - Mówi latarnia morska: wasz wybór!

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Dowcipy (tylko txt) 2007/02/20 10:11 #9083

Dyrektor zwraca się do pracownika:
- Panie, pan wszystko robi powoli: powoli pan myśli, powoli pisze,
powoli mówi, powoli się porusza! Czy jest coś, co robi pan szybko?
- Tak, szybko się męcze... :luzak:
__________________________________________

Dwa tygodnie temu, były moje trzydzieste (huczne) urodziny, ale jakby nikt tego nie zauważył.
Miałem nadzieję, że rano przy śniadaniu żona złoży mi życzenia, może nawet będzie miała jakiś prezent. Nie powiedziała nawet "cześć kochanie", nie mówiąc nawet o życzeniach. Myślałem, że chociaż dzieci będą pamiętały - ale zjadły śniadanie, nie odzywając się ani słowem.
Kiedy jechałem do pracy, czułem się samotny i niedowartościowany. Jak tylko wszedłem do biura, sekretarka złożyła mi życzenia urodzinowe i od razu poczułem się dużo lepiej - ktoś pamiętał.
Pracowałem do drugiej. Około drugiej sekretarka weszła i powiedziała:
- Dzisiaj jest taki piękny dzień, w dodatku są Pana urodziny, może zjemy gdzieś razem obiad ?
Zgodziłem się. To była najmilsza rzecz jaką od rana usłyszałem. Poszliśmy do cudownej restauracji, zjedliśmy obiad w przyjemnej atmosferze i wypiliśmy po lampce wina. W drodze powrotnej do biura sekretarka powiedziała:
- Dzisiaj jest takim piękny dzień, Czy musimy wracać do biura ?
- Właściwie to nie - stwierdziłem
- No to choćmy do mnie - zaproponowała.
U niej wypiliśmy jeszcze po lampce koniaku, porozmawialiśmy chwile, a ona zaproponowała:
- Czy nie masz nic przeciwko temy, jeśli pójdę do sypialni przebrać się w coś wygodniejszego ?
- Jasne - zgodziłem się bez wahania.
Poszła do sypialni, a po kilku minutach wyszła niosąc tort urodzinowy razem z moją żoną, dziećmi i teściową. Wszyscy śpiewali "Sto lat..." .
A ja k... siedziałem na kanapie w samych skarpetkach :zawstydzony2:
__________________________________________

Podchodzi bezdomny do biznesmena i mówi:
- Niech mi pan da na jedzenie.
Biznesmen wyciąga 100 zł, ale zaraz chowa.
- Nie bo przepijesz.
Na to biedak:
- Ja od dziesięciu lat alkoholu w ustach nie miałem.
- No to przepalisz.
- Nie panie, ja w życiu nie paliłem.
- A na dziewczyny nie wydasz?
- Oczywiście że nie. Ja mam żonę i dzieci!
Biznesmen daje mu 100 zł i mówi:
- Wsiadaj do limuzyny.
- Ale panie, tapicerkę panu pobrudzę.
- Wsiadaj, muszę żonie pokazać jak kończy człowiek, który nie pali, nie pije i na dziewczyny nie chodzi.
__________________________________________

Mąż i żona siedzą przy stole i jedzą razem obiad...
W pewnym momencie żona wylała na siebie zupę..
-cholera, wyglądam jak świnia- mówi żona
Na to mąż:
- i na dodatek oblałaś się zupą.
__________________________________________

Syn zwraca się do ojca:
- Tatusiu, kup mi rewolwer! No kup mi... Musisz mi kupić!
- Cicho! - reaguje zdecydowanie ojciec. - Nie kupię ci!
- Ale ja uważam, że powinieneś mi kupić!
- A ja uważam, że nie i basta! W końcu, kto tu jest głową rodziny?!
- Na razie ty. Ale gdybyś mi kupił rewolwer...
__________________________________________

Na bal przebierańców przyszło wielu gości:
Pani Iksińska przyszła w masce pantery, Pan Kowalski przyszedł w masce klauna a informatyk przyszedł w masce 255.255.255.0
__________________________________________

Wysoko w górach w lodowej grocie siedzą dwa straszliwe Yeti i obgryzają kosteczki. Mniejszy straszliwy Yeti przerywa na chwilę i pyta większego:
- Tato, po co my się tak ukrywamy przed człowiekami? I dlaczego napadamy na nich zawsze od tyłu?
- Bo widzisz, synku - odpowiada większy straszliwy Yeti, dokładnie oblizując palce - lepiej smakują nie obesrane.
__________________________________________

Wchodzi facet z wadą wymowy do sklepu mięsnego.
-Fofłose fu hilo młymła!
-SŁUCHAM?!
-Fofłose fu hilo młymła!
-SŁUCHAM?!
-NO FU HILO MŁYMŁA!
Sprzedawca wychodzi na zaplecze i mówi do kolegi:
-Obsłuż klienta, idę do kibla.
Kolega wychodzi i pyta:
-Co panu podać?
-Fofłose fu hilo młymła
-CZEGO!
-MŁYMŁA!
Sprzedawca woła kierownika:
-Panie kierowniku, może pan zrozumie czego chce ten Facet ?
Kierownik chcąc dać przykład personelowi, bardzo uprzejmie:
-Czym mogę panu służyć?
-Hucze, FU HILO MŁYMŁA!
-Mógłby pan powtórzyć?
-FOCHYLONY SHLEF, FU CHILO MŁYMŁA CHŚIAŁEM!
Kierownik przypomina sobie, że na zapleczu mają sprzątaczkę z wadą wymowy. Woła ją i tłumaczy o co chodzi, po czym wychodzi na zaplecze.
Sprzątaczka obsługuje klienta:
-Fucham chana?
-Fu hilo młymła!
Sprzątaczka zważyła, spakowała, skasowała i wychodzi na zaplecze.
Wszyscy do niej podbiegli.
-No i co on chciał?
-No jah fo - fu hilo młymła.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moderatorzy: GhostolowpbFantus