Afera podsłuchowa w Bytomiu. Sekretarz miasta tłumaczył się przed radnymi

Wielkimi krokami zbliżają się wybory samorządowe i w Bytomiu robi się coraz goręcej. Tym razem do sieci trafiło nagranie z podsłuchu, w którym głównym bohaterem jest Łukasz Wiejacha.

Nagranie zostało zarejestrowane w czwartym kwartale ubiegłego roku, ale dopiero teraz zostało upublicznione. To oczywiście nie jest przypadek, bo wielkimi krokami zbliżają się wybory samorządowe. Niedawno mieliśmy taśmę z Andrzejem Pankiem w roli głównej (szczegóły TUTAJ), a teraz bohaterem nagrania jest Łukasz Wiejacha będący sekretarzem miasta.

Reklama

Taśma wywołała wielką burzę. Wiejacha rozmawia z przedstawicielem jednej z firm, a tematem ich dyskusji jest przetarg dla Bytomsko-Radzionkowskiej Spółdzielni Socjalnej. Możemy usłyszeć, że wszystko jest już załatwione, a 15-20% z zamówienia ma zostać przeznaczone na spłatę zadłużenia BRSS.

W czwartek zwołano nadzwyczajną sesję Rady Miasta. Radni są oburzeni tym, co usłyszeli na nagraniu.

- To nie jest normalna propozycja. Panie sekretarzu, to jest działanie korupcyjne i nie ma żadnych słów, które mogą to usprawiedliwić - grzmiał na mównicy Mariusz Janas.

Sekretarz Wiejacha ogłosił, że udaje się na urlop, ale nie zrezygnuje ze swojego stanowiska. Zapewnił też, że nie przyjął żadnych korzyści majątkowych, a wszystko robił po to, by ratować spółdzielnię.

- Sprawa, o której tutaj mówimy, dotyczy zadłużenia firmy Salamanter wobec Bytomsko-Radzionkowskiej Spółdzielni Socjalnej. Zgłosiłem sprawę do prokuratury i czekam na jej ciąg dalszy. Nie składałem żadnych propozycji korupcyjnych. Jestem do dyspozycji wszystkich służb, żeby tę sprawę wyjaśnić. W żaden sposób nie czuję się winny. Nie chciałem przyjąć żadnej korzyści majątkowej - tłumaczył się Wiejacha.

Radni apelowali do prezydenta Damiana Bartyli, aby ten zawiesił sekretarza do czasu wyjaśnienia sprawy. Na to jednak nie ma żadnych szans i trzeba czekać na efekty prac organów ścigania.

- Wielokrotnie padła propozycja o zawieszeniu sekretarza, ale prawo nie daje takiej możliwości. Tylko tymczasowe aresztowanie daje prezydentowi zawiesić pracownika w czynnościach. Jestem zdeterminowany, aby sprawę wyjaśnić. Prowadzimy analizy także pod kątem naruszenia ustawy o zamówieniach publicznych. Na ten moment stwierdzam, że nie było żadnej propozycji korupcyjnej ze strony sekretarza. Niektóre sformułowania były niefortunne i budzą wątpliwości, dlatego wszystko jest bardzo szczegółowo analizowana - mówił prezydent Bartyla.

W Bytomiu od dłuższego czasu toczy się brudna gra polityczna. Wspominaliśmy już o taśmach Andrzeja Panka, który kandyduje na prezydenta miasta. Rok temu na podsłuchu był także inny kandydat, czyli Mariusz Janas. Wybory samorządowe odbędą się 21 października i można się spodziewać, że to nie koniec tego typu zagrywek.

fot. Youtube

Zobacz też:
Reklama