Rewitalizacja Bytomia: aż 8 miesięcy opóźnienia


Obiecane środki na rewitalizację naszego miasta od dawna czekają na wykorzystanie. Jednak Bytom nie śpieszy się, aby po nie sięgnąć. Opóźnienie wynosi już osiem miesięcy.

Bytom, Łódź i Wałbrzych zostały uznane przez polski rząd i Unię Europejską za miasta wymagające szczególnego wsparcia. W związku z tym naszemu miastu przyznano specjalną pulę środków na rewitalizację wynoszącą 100 milionów euro, czyli ok. 420 milionów złotych. Te pieniądze obiecywała już w 2012 roku ówczesna Minister Rozwoju Regionalnego Elżbieta Bieńkowska, lecz dopiero przyjęcie Ustawy o rewitalizacji trzy lata później pozwoliło na ich uruchomienie.

Mimo iż od przyjęcia ustawy minęło już 1,5 roku, to pieniądze na rewitalizację wciąż nie wpłynęły do Bytomia. Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego, który jest operatorem środków unijnych planował jeszcze w grudniu zeszłego roku ogłosić pierwsze konkursy dla Bytomia. Niestety nie było to możliwe bez wcześniejszego przyjęcia Gminnego Programu Rewitalizacji przez Radę Miejską. To z kolei nastąpiło dopiero przedostatniego dnia lutego, a więc trzy miesiące później. Dla porównania Wałbrzych przyjął swój GPR październiku, a Łódź już we wrześniu.

Marszałek województwa Wojciech Saługa już w listopadzie ubiegłego roku skierował do prezydenta Bytomia pismo w sprawie Gminnego Programu Rewitalizacji, lecz nie otrzymał na nie odpowiedzi. Z tego względu wicemarszałek Aleksandra Skowronek w dzień przed Wigilią Bożego Narodzenia wysłała do Damiana Bartyli ponaglenie. W swoim piśmie wytknęła bytomskim urzędnikom podawanie nieprawdy na stronach internetowych ratusza i Bytom OdNowa. Informowano tam, że miasto przekazało Urzędowi Marszałkowskiemu projekt GPR do zaopiniowania, lecz w rzeczywistości dokumentacja była niekompletna i władze województwa nie mogły zaopiniować kolejnej wersji roboczej. Prezydent odpowiedział dopiero 2 stycznia, ale nie odniósł się do zarzutu wprowadzania w błąd opinii publicznej.

Sprawą rewitalizacji żywo interesowali się także radni z bytomskiej opozycji. Podczas sesji 22 grudnia Michał Bieda zgłosił wniosek o udostępnienie radnym projektu GPR, ale jego prośba nie została spełniona. Rajcowie dostali finalną wersję dokumentu dopiero w dniu obrad Komisji Finansów, Rozwoju i Promocji. GPR jest długi na 600 stron, dlatego było oczywiste, że nikt nie będzie w stanie dogłębnie go przeanalizować, a nawet po prostu go przeczytać. Mimo to głosami radnych z prezydenckiego ugrupowania przegłosowano jego przyjęcie na komisji i później również na sesji.

- Te osiem miesięcy opóźnienia to nie jest mało. To dość sporo - powiedział w Radiu Piekary marszałek Wojciech Saługa. - Oby nie było więcej, oby to opóźnienie nie rosło - wyraził nadzieję. Konsekwencje dalszych opóźnień mogą być bardzo dotkliwe. Bytom może nawet utracić możliwość uzyskania części środków na rewitalizację, a te są temu miastu ogromnie potrzebne. Pierwsze konkursy na fundusze dla naszego miasta mają zostać ogłoszone w sierpniu tego roku. Szkoda że dopiero wtedy, bo gdyby wszystko poszło zgodnie z planem, to projekty rewitalizacyjne od dawna mogły być realizowane w Bytomiu.