Rozrzutność w BPK: 1 kalendarz za 615 zł


Do redakcji kilkudziesięciu mediów trafiły fragmenty tajnego raportu z audytu przeprowadzonego w Bytomskim Przedsiębiorstwie Komunalnym. Władze spółki i miasta odmawiały wglądu do niego nawet radnym i posłowi. Teraz już wiadomo dlaczego...

Zacznijmy od początku: wraz z końcem stycznia ubiegłego roku nastąpiła zmiana na stanowisku prezesa BPK. Wcześniejszy szef spółki pełnił tę funkcję przez trzy lata. Jego następca obejmując kierownictwo postanowił zbadać kondycję przedsiębiorstwa. Do tego zadania zatrudnił międzynarodowej firmę doradczą Deloitte. Początkowo audyt miał trwać miesiąc, ale ostatecznie eksperci pracowali aż do czerwca. Niedługo po zapoznaniu się z wynikami badania prezes BPK zrezygnował ze swojego stanowiska, a przed odejściem skierował zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przestępstwa.

Dotąd nikt spoza wąskiego kręgu członków zarządu i rady nadzorczej BPK oraz prezydenta Damiana Bartyli nie znali treści raportu sporządzonego przez Deloitte. O jego udostępnienie wielokrotnie wnioskowali członkowie bytomskiej Rady Miejskiej, ale konsekwentnie im odmawiano. W tej samej sprawie interweniował również poseł Tomasz Jaskóła. Powołując się na zapisy Ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora zażądał dostępu do powyższej dokumentacji. Na nic to się zdało, ponieważ jemu również odmówiono.

Przez wiele miesięcy raport był owiany tajemnicą... aż do tego tygodnia. Na skrzynki e-mailowe lokalnych, regionalnych i ogólnopolskich redakcji przyszła anonimowa wiadomość zawierająca kilkanaście spośród 50 stron opracowania przygotowanego przez Doloitte. To bomba, która może zmieść Damiana Bartylę z prezydenckiego fotela.

Raport ujawnia m.in. nieprawidłowości przy przyjmowaniu odpadów na miejskim wysypisku, wielomilionowe wydatki na sponsoring podmiotów związanych z Polonią Bytom oraz przesadnie wysokie zamówienia na usługi reklamowe i dokumentacje architektoniczne. Autorzy raportu wprost ostrzegają o ryzyku zarzucenia byłemu zarządowi BPK niegospodarności. Nic dziwnego, gdyż doszukali się np. umowy na dostawę kalendarzy w absurdalnie wysokiej cenie. Zawartość dokumentacji jest szokująca. Teraz, po jej wycieku można spodziewać się ogromnej afery medialnej.

W świetle tych sensacji poprosiliśmy spółkę o zajęcie stanowiska w tej sprawie. Poniżej publikujemy pełną treść jej odpowiedzi:

Oświadczenie Bytomskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego Sp. z o.o.

Audyt, który miał miejsce w ubiegłym roku w Bytomskim Przedsiębiorstwie Komunalnym Sp. z o.o. został przeprowadzony w związku ze zmianą Zarządu Spółki i zaleceniami Prezydenta Damiana Bartyli działającego w imieniu właściciela Spółki.

Zarówno zapisy łączącej strony umowy, jak również ustalenia raportu pokontrolnego zostały objęte tajemnicą przedsiębiorstwa zastrzeżoną przez firmę Deloitte i Bytomskie Przedsiębiorstwo Komunalne Sp. z o.o.

Ponadto informujemy, że Bytomskie Przedsiębiorstwo Komunalne Sp. z o.o., w związku z treścią raportu, złożyło zawiadomienia do prokuratury, tym samym, informacje ujęte w nim zostały dodatkowo objęte tajemnicą związaną z prowadzonymi postępowaniami karnymi. To oznacza jednocześnie, że aktualnie żadne informacje znajdujące się w raporcie nie mogą być upubliczniane i rozpowszechniane.

Z uwagi na powyższe, Bytomskie Przedsiębiorstwo Komunalne Sp. z o.o. nie jest uprawnione do udzielania jakichkolwiek informacji i nie będzie komentowało sprawy.