Malarz z Bytomia oczarował Amerykanów. Teraz potrzebuje każdego grosza


Malarstwa nauczył się sam. Dziś specjalizuje się portretach, którym daleko do klasycznych. Michał Rejner z Szombierek stoi przed szansą, aby o jego dziełach usłyszał cały świat. Potrzebuje jednak 8,5 tys. złotych i wciąż brakuje mu ponad połowy.

Michał Rejner ma swoje pięć minut, bo otworem stoi przed nim życiowa szansa. 22-letni malarz z Bytomia dostał zaproszenie do Stanów Zjednoczonych. Właściciel galerii sztuki Blanc Gallery z Chicago, kiedy tylko zobaczył prace młodego artysty, to od razu znalazł dla niego termin na wystawę.

- Zainteresował się moimi pracami, kiedy byłem w USA przez trzy tygodnie. Pokazałem mu album z moimi obrazami i praktycznie chciał od razu zorganizować wernisaż, ale pierwszy wolny termin miał dopiero na początku 2018 roku - opowiada malarz w portalu bytom.naszemiasto.pl.

Rejner jednak nie jest pewny, czy ze swoimi obrazami poleci za wielką wodę. Problem polega na tym, że na własny koszt musi przetransportować dzieła. To z kolei sporo kosztuje. Transport i odpowiednie zabezpieczenie obrazów to łączny koszt w wysokości 8,5 tys. złotych.

W sieci trwa zbiórka pieniędzy, do której można się przyłączyć TUTAJ. Bytomski artysta jest bliski uzbierania połowy kwoty. Czas jednak goni, a potrzebna jest całość, aby Michał mógł spełnić swoje marzenie i zaprezentować się w Stanach Zjednoczonych.

Rejner specjalizuje się w portretach, które są surrealistyczne, a często wręcz zdeformowane. W Chicago chce wystawić portrety Afroamerykanek, których w swojej kolekcji ma najwięcej. Najbardziej zaskakujący jest fakt, że bytomski artysta jest samoukiem, a jego dzieła powstają w piwnicy jednego z bloków, w którym mieszka jego dziadek.

- Nikt mnie nigdy nie uczył, jak malować i tworzyć. Do wszystkiego dochodzę sam, często pytam innych artystów o ich sposoby, swoje techniki pozostawiam jednak w tajemnicy. Cieszę się bardzo, że mogę stworzyć coś zupełnie sam, uważam, że to najczystsza forma artu, nieskalana utartymi technikami i zasadami. Zaczynałem od sztuki ulicznej, w którą wprowadził mnie mój znajomy. Nie potrafiłem jednak całkowicie się w niej otworzyć i odnaleźć, gdy poznałem moją miłość – zdecydowałem się oddać sztuce współczesnej - opowiada w rozmowie z portalem dziennik.com.

Początkowo swoją karierę zawodową wiązał ze sportem. W dzieciństwie trenował szermierkę. Potem studiował na Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach. Szybko zdał sobie sprawę, że nie chce być trenerem i woli poświęcić się sztuce. Co ciekawe, w ogóle nie myślał o dostaniu się do Akademii Sztuk Pięknych, bo jest zdania, że uczelnia mogłaby go ograniczać.

fot. Facebook/Michał Rejner