Dni Bytomia nie było i już nie będzie


Tegoroczne Dni Bytomia nie odbyły się i już się nie odbędą. Tradycyjnie impreza miała miejsce w czerwcu, lecz tym razem z powodu problemów finansowych miasta miała zostać przesunięta na wrzesień. Ten właśnie się skończył, a Dni Bytomia nie było.

W 2014 roku z okazji 760-lecia nadania Bytomiowi praw miejskich Dni Bytomia odbyły się aż trzykrotnie: w czerwcu, sierpniu i we wrześniu. Wówczas wydano na nie 1 mln 45 tys. 500 zł. Wygląda na to, że zrobiono je wtedy na zapas, bo w tym roku, po trzech latach od wspomnianego jubileuszu, święto naszego miasta zniknęło z kalendarza imprez. Warto przy tym przypomnieć, że w tym roku po raz pierwszy od wielu lat nie odbyły się również Teatromania i Międzygalaktyczny Zlot Superbohaterów.

Z organizacją Dni Bytomia co roku są te same problemy. Władze miasta tak długo odwlekają decyzje finansowe w tej sprawie, że ledwo udawało się cokolwiek przygotować. W efekcie bytomska impreza zwykle była fatalnie wypromowana, a jej program znacząco odstawał od koncertów w sąsiednich miastach, bo na ostatni moment dostępne są tylko drugoligowe gwiazdeczki.

Wydawało się, że najgorzej było w ubiegłym roku. Decyzja o przekazaniu środków na organizację Dni Bytomia zapadła dopiero na kilka tygodni przed imprezą. W dodatku postanowiono wyłożyć z kasy miasta jedynie 1/3 potrzebnej sumy - resztę Bytomskie Centrum Kultury musiało w krótkim czasie pozyskać z innych źródeł. Jakimś cudem pieniądze się znalazły, ale spóźniona i nieumiejętna promocja odbiła się na frekwencji, w wyniku czego na Dniach Bytomia bawiło się najmniej ludzi w historii tej imprezy.

W tym roku święto naszego miasta miało jeszcze większe problemy. Jak zawsze w budżecie nie zapisano pieniędzy na organizację koncertów. Miało to nastąpić dopiero w ciągu roku, lecz nigdy do tego nie doszło. Bytom ma bowiem ogromne problemy z płynnością finansową. Są one na tyle poważne, że ratusz z ledwością wypłaca pensje urzędnikom i reguluje bieżące należności. W tej sytuacji każdy grosz jest na wagę złota.

Początkowo planowano zorganizować Dni Bytomia w ostatni weekend czerwca. Gdy było już oczywiste, że tego terminu nie uda się dotrzymać, zaczęto mówić o przesunięciu imprezy na wrzesień. Rzekomo powodem miał być zamiar uniknięcia nakładania się Dni Bytomia z innymi imprezami tego typu w okolicy. Faktycznie jednak chodziło o brak pieniędzy i utratę większości w Radzie Miejskiej przez prezydenta Damiana Bartylę.

Jako namiastkę Dni Bytomia zorganizowano w weekend 16 - 17 września w Parku Kachla imprezę pod nazwą Coolturalny Wrzesień. Niestety występy w Muszli Koncertowej niemal w ogóle nie zostały zareklamowane, a zła pogoda wypędziła nawet spacerowiczów z parkowych alejek, więc na koncertom Sztywnego Palu Azji i Krzysztofa Bobeckiego przysłuchiwała się garstka ludzi. Z kolei zaplanowana na drugi dzień biesiada śląska Radia Piekary ze względu na warunki atmosferyczne została przesunięta na kolejny tydzień.

2017 rok przejdzie do historii bytomskiej kultury, jako rok, w którym... bardzo mało się wydarzyło. Na szczęście za rok będą wybory samorządowe, więc politycy znów będą zabiegać o nasze względy. A to oznacza, że przed nami mnóstwo imprez, które oczywiście będą musiały zostać otwarte przez gospodarza naszego miasta...

Discuss this article in the forums (2 replies).

Jawor Avatar
Jawor odpowiedział w temacie: #174185 2017/10/02 06:43
I nie będzie już nic. Kononowicz miał rację, tylko miasta mu się pomyliły. Oj, przepraszam będzie referendum, a ja pod lokalem będę stał już od soboty wieczora żeby spuścić Bartylę w kiblu.
maniecki Avatar
maniecki odpowiedział w temacie: #174184 2017/10/01 23:55
I bardzo dobrze, że nie będzie Dni Bytomia w takiej postaci, w jakiej impreza ta odbywała się od wielu lat. O ile jeszcze w latach 90-tych było to swego rodzaju święto wolności, to przynajmniej od czasu, jak Bartosiewicz dostała kotletem w twarz, poprzeczka pikuje ostro w dół. Zostało święto bytomskiego wulca w syfiastym rytmie oldboyów z PRL i "pszebojów' telewizyjnego lata. Zero ambicji, zero pomysłów, zero Bytomia. Ogólnopolska sztampa. Żeby nie być gołosłownym krytykantem, kilka uwag: brakuje sceny lokalnej (tutaj nawet prosi się o udostępnienie sceny w parku tzw. grajkom ulicznym - z nagłośnieniem, z rejestracją utworów etc.); propozycje tzw. "małej gastronomii" czy innych lokalsów, stowarzyszeń, instytucji kultury, czyli dofinansowanie ich autorskiego programu (nawet gdyby to miało być to samo, co dotychczas, ale w skali lokalu/lokali bądź ulicy); kilka koncertów tematycznych (muzyka dawna, muzyka elektroniczna, gitary, blues, szanty albo cokolwiek, byle na poziomie); rozbicie na dzielnice; rozciągnięcie w czasie. A poza tym Bytom nie tylko muzyką żyje. To powinien być festiwal kultury, historii, tradycji, ale też przyszłości, generalnie święto całego miasta, a nie 6 koncertów na placu i 3 w parku.