Kilkanaście miast stara się o Zlot Superbohaterów [VIDEO]


Jakub Wesołowski w Rozmowie Dnia Radia Piekary wyjawił, że kilkanaście miast wyraziło chęć organizacji Międzygalaktycznego Zlotu Superbohaterów. - Nam w pierwszej kolejności zależy na Bytomiu. Ta impreza była wymyślana po to, żeby działać w Bytomiu, bo ona idealnie pasuje do tego miejsca - powiedział na antenie Wesołowski.

Przed świętami gruchnęła wiadomość, że władze Bytomia nie chcą dalej wspierać Festiwalu Dziwnie Fajne, w ramach którego odbywa się słynny przemarsz superbohaterów z Szombierek na Rynek. Organizatorzy imprezy w oficjalnym oświadczeniu ostro skrytykowali ekipę Damiana Bartyli i zarzucili jej konsekwentne dążenie do unicestwienia kultury w mieście.

Podczas niedawnej sesji Rady Miejskiej członkowie opozycji domagali się wyjaśnień w tej sprawie. W imieniu nieobecnego prezydenta wystąpiła jego zastępczyni, Aneta Latacz. - Nałożyły się na to dwa powody. Jeden finansowy, a drugi dotyczący wystąpienia Mariusza Kałamagi, bardzo niefortunnego - tłumaczyła z mównicy. - Pan prezydent uznał, że człowiek, który ośmiesza Bytom, naśmiewa się z mieszkańców Bytomia nie będzie współpracować z miastem - powiedziała Aneta Latacz.

Do tych zarzutów odniósł się w dzisiejszym wywiadzie dla Radia Piekary Jakub Wesołowski, współorganizator Zlotu. - To jest dla mnie irracjonalny argument, bo nie znam drugiej takiej osoby, która tyle zrobiła dla tego miasta, co Kałamaga - stwierdził na antenie. Przyznał, że rzeczywiście Mariusz Kałamaga zażartował z konkursu na najmilsze miasto i efektów tego plebiscytu, jednak żartowanie z otaczającej rzeczywistości jest jego profesją, jako kabareciarza i artysty scenicznego. Zdaniem Wesołowskiego przytoczenie tego kawału na sesji było tylko wymówką. - Wiemy, że stan finansów Bytomia jest tragiczny, i to nie tylko widać na polu kultury, ale na wszystkich innych polach - powiedział Marcinowi Zasadzie prowadzącemu audycję.

Jakub Wesołowski zarzucił władzom miasta, że od samego początku robiły organizatorom Zlotu pod górkę. Mimo niezaprzeczalnego sukcesu imprezy, co roku musieli na nowo przekonywać urzędników, że warto coś takiego robić. - Najważniejsza jest wola miasta, a pieniądze to jest rzecz drugorzędna - powiedział w Radiu Piekary. W trakcie wywiadu Wesołowski sprostował informacje, jakoby Bytom wydawał na Festiwal Dziwnie Fajne 80 tysięcy złotych. Gmina miała finansować zaledwie 40 tys. zł, natomiast reszta środków była pozyskiwana z innych źródeł. Tegoroczna edycja kosztowała ok. 120 tys. zł. - Jest to poziom zupełnie minimalny i wszystko to zależy od wynagrodzeń dla przyjeżdżających artystów - wyjaśnił Jakub Wesołowski.

Na pytanie Marcina Zasady o możliwość organizacji festiwalu bez wsparcia miasta Wesołowski odparł, że to jest już najskromniejszy budżet z możliwych. - Nawet Dni Bytomia mają trzy razy większy budżet, a są imprezą taką, jaką są - odpowiedział dziennikarzowi. Stwierdził jednak, że jeśli miasto wykaże chęć współpracy, to twórcy Zlotu są gotowi do dalszych rozmów.

Jednak w ciągu zaledwie kilku dni od ogłoszenia, że władze Bytomia rezygnują z Festiwalu Dziwnie Fajne, do Wesołowskiego i Kałamagi zgłosili się przedstawiciele kilkunastu miast z propozycją dalszej organizacji imprezy na ich terenie. W tym gronie znalazły się m.in. Piekary Śląskie, co pokazuje, że koszty tego wydarzenia naprawdę są niewielkie, skoro są w stanie je udźwignąć nawet trzykrotnie mniejsze gminy. Jakub Wesołowski przyznał, że dla organizatorów Zlotu najważniejszy jest Bytom, ale jeśli nic się nie zmieni w relacjach z Urzędem Miasta, to impreza będzie musiała zostać przeniesiona do innego miasta.

Na koniec rozmowy Jakub Wesołowski zapowiedział, że podczas jutrzejszej sesji, na której Rada Miejska ma przyjąć budżet miasta na przyszły rok, odbędzie się protest w obronie zlotu i innych bytomskich wydarzeń kulturalnych.

foto & video: Radio Piekary

Log in to comment