BAŚŃ O LUDWGU ERHARDZIE...

  • Posty: 135
  • Otrzymane podziękowania: 11

Waldemar Bartosik stworzył temat: BAŚŃ O LUDWGU ERHARDZIE...

TA OSTATNIA NIEDZIELA NIEWOLI,
czyli
BAŚŃ O LUDWIKU ERHARDZIE...

Kiedy w 1961 roku John James Cowperthwaite objął stanowisko sekretarza finansowego Hongkongu, wprowadził politykę nieinterwencjonizmu i wolnego rynku, znosząc większość regulacji, taryf i podatków, a nawet odmawiając zbierania danych statystycznych, aby uniknąć wtrącania się urzędników w gospodarkę.

Był to rok, w którym zrujnowane przez wojnę, pokonane, okupowane przez alianckie wojska i administracyjnie podzielone pośród zwycięzców na strefy - Niemcy, po pięciu latach od zakończenia wojny, od dekady już wyprzedzały w tempie rozwoju - zwycięskie mocarstwa.

Toteż można przyjąć z dużym prawdopodobieństwem, że stanowiły źródło inspiracji późniejszych TYGRYSÓW DALEKIEGO WSCHODU.

Jej powodzenie jest w znacznej mierze skutkiem energii, odwagi i determinacji jednego człowieka – Ludwiga Erharda.
Wbrew woli swoich rodaków, wbrew obowiązującemu prawu i - co ważniejsze - wbrew twardemu stanowisku okupacyjnych alianckich władz.

Wbrew społeczeństwu, bo nie masz w Europie, bardziej historycznie skomunizowanego kraju- niż Niemcy. Stąd pochodzili Marks i Engels, to ustawami z lat 80-tych minionego wieku, Bismarck wprowadził obowiązujący do dziś system ubezpieczeń społecznych, wypadkowych i chorobowych- a w dalszej konsekwencji społecznych (emerytalnych), obawiając się odpływu Niemców do wolnorynkowej Ameryki. Wprowadzenie podatków pośrednich też było jego pomysłem, by nie zrażać rodaków do skali podatków służących utrzymaniu systemu.

Po klęsce III Rzeszy władze okupacyjne wszystkich zwycięskich mocarstw utrzymały hitlerowski system planowania i reglamentacji, dodały tylko dużo własnych rozporządzeń. Zabroniły Niemcom między innymi handlu z zagranicą i podniosły podatki około 50%.
Po prostu w Wielkiej Brytanii i we Francji rządzili w tym czasie socjaliści, którzy takie zarządzanie uważali za słuszne i podobne porządki wprowadzali we własnych krajach (żywność we Francji i Wielkiej Brytanii była reglamentowana jeszcze w kilka lat po wojnie). Tak postępowały też amerykańskie władze wojskowe. Przydzielanie i kontrolowanie wszystkiego jest dla wojskowego czymś naturalnym, niezależnie od tego, jaki ustrój ma państwo, któremu służy. Rezultat prowadzonej przez władze alianckie polityki popieranej szczerze przez socjalistów niemieckich był taki, że jak ktoś policzył, produkcja w zachodnich strefach okupacyjnych wystarczała, żeby statystycznemu Niemcowi można było przydzielić jeden talerz raz na pięć lat, jedną parę butów raz na dziesięć lat i jeden garnitur raz na pięćdziesiąt lat.

Dziś trudno zrozumieć, jak to się stało, że członkowie rady gospodarczej na czele której stał Erhard,dali się Erhardowi przekonać i zaaprobowali przygotowaną przez niego ustawę znoszącą wszystkie przepisy o planowaniu gospodarczym i reglamentacji, czyli idącą dokładnie pod prąd programów partii, które reprezentowali. Tak się jednak stało, 18 czerwca 1948 roku 50 głosami “za” przy 36 “przeciw” została ona uchwalona. Posiedzenie to, co warto podkreślić, odbyło się w ścisłej tajemnicy. Władze okupacyjne nic o nim nie wiedziały. Nie wiedziały też, jakie decyzje na nim zapadły.

W dwa dni później przeprowadzono wymianę pieniędzy. Miejsce marki Rzeszy (RM) zajęła marka niemiecka (DM). W tym dniu Ludwig Erhard dał też wolność gospodarce. Zrobił to w sposób naprawdę niezwykły. Wykorzystał w tym celu ślepe posłuszeństwo swych rodaków wobec władzy. Była to niedziela, nie było w pracy nikogo, kto mógłby mu przeszkodzić. Erhard wydał i rozesłał stosowne rozporządzenia, po czym w przemówieniu radiowym powiadomił, że unieważnił kartki żywnościowe, zniósł kontrolę cen itd. Nie miał prawa robić tego bez porozumienia z władzami okupacyjnymi, ale gdyby poprosił je o zgodę, nigdy by jej nie dostał. Wszystkie jego polecenia zostały skrupulatnie wykonane przez odpowiednie urzędy.

W poniedziałek rano Niemcy obudzili się w całkiem innym ustroju, a on został wezwany przed oblicze generała Luciusa Claya, dowódcy amerykańskich wojsk okupacyjnych.

" Jak pan śmiał rozluźnić nasz system racjonowania w sytuacji tak wielkich niedoborów żywności !?!?!? "

Erhard odpowiedział: Ależ panie generale, ja nie rozluźniłem systemu racjonowania, ja go całkowicie zniosłem! Odtąd jedyną "kartką", jakiej będą potrzebowali ludzie, będzie marka niemiecka i będą oni ciężko pracować, by ją zdobyć.
Poczekajmy, a przekonamy się....

Bardzo szybko okazało się, że Erhard nie popełnił błędu. Niemcy zaczęły się rozwijać w oszałamiającym tempie.
I tempo to utrzymują, mimo obłąkańczych praktyk postkomunistów. Aby nie straszyć wyborców, koncepcję gospodarczą realizowaną przez niego nazwano “socjalną gospodarką rynkową”. Pod tą nazwą wprowadzono w kraju socjalistów niemal zupełnie wolny rynek. Nazwa była o tyle prawdziwa, że naprawdę daje on większe szanse ubogim niż ustroje rzekomo dążące do “sprawiedliwości społecznej’.

Niemcy przegrali wojnę, ale wygrali pokój. Szybko stali się największą potęgą gospodarczą w Europie, dystansując Wielką Brytanię i Francję. Brakowało im rąk do pracy i ludzie z wielu krajów znów jechali “na roboty do Niemiec”, tym razem zupełnie dobrowolnie. Marka niemiecka stała się jedną z najważniejszych walut świata.

Warto tu rozprawić się z następnym popularnym mitem. Często mówi się u nas: “Niemcy skorzystali na Planie Marshalla, a my nie byliśmy nim objęci. Stąd ich bogactwo i nasza bieda.” Fakty temu przeczą. Pomoc amerykańska nie przekroczyła nigdy 5% produktu krajowego brutto Niemiec Zachodnich, nawet w latach 1948-49, kiedy wsparcie ze strony ECA (Economic Cooperation Administration – ministerstwo ds. współpracy gospodarczej, powołane, by nadzorować program pomocy i kierować nim) było największe. W tym samym czasie koszty alianckiej okupacji i reparacje wojenne pochłaniały od 11 do 15% niemieckiego PKB. Zatem pieniądze płynęły raczej z Niemiec do krajów zwycięskich, nie odwrotnie.

Ta jedna niedziela, kiedy to Ludwig Erhard - NA PRZEKÓR WSZYSTKIM - zniósł w zachodnich Niemczech wprowadzone “dla dobra ludzi” reglamentację i centralne planowanie, zadecydowała na długie lata o jego losie i o losie całego kraju. Wpłynęła też na los całej Europy Zachodniej.

Rozwój zrujnowanych Niemiec dowodził w sposób oczywisty, że może być inaczej, że najlepsze, co państwo może zrobić, by poprawić byt jego obywateli, to przestać decydować za nich. Przede wszystkim jednak zadziałał mechanizm wolnej konkurencji....

Nie będzie też chyba przesadą stwierdzenie, że 20 czerwca 1948 roku był prawdziwym początkiem niemieckiej suwerenności. Te najważniejsze dla gospodarki decyzje, choć nie istniało jeszcze niepodległe państwo, podjęli sami Niemcy i nie pytali swych okupantów o zdanie.

Kanclerz Konrad Adenauer ganił go za to, że często nie przychodzi do pracy, a urzędnicy w Ministerstwie Gospodarki nic nie robią. Niestety, wielu ludzi nie może pojąć, że to jest najlepsze, co ministerstwo gospodarki może robić.

W trzy lata potem, amerykański Wysoki Komisarz John McCloy zażądał “modyfikacji społecznej gospodarki rynkowej”; celem było szybko przestawić niemiecki przemysł na produkcję zbrojeniową, a to trudno zrobić inaczej, niż poddając gospodarkę kierownictwu państwa.
Adenauer zdecydował się na odrzucenie amerykańskich nacisków. Okazało się to bardzo korzystne dla kraju. Inni sojusznicy USA zwiększali produkcję dla wojska, oczywiście kosztem tej dla cywili, a Niemcy, korzystając z okazji, eksportowały do nich coraz więcej towarów konsumpcyjnych. Wszystko zgodnie z ustaleniami zwycięskich mocarstw sprzed paru lat. Żadnych zbrojeń w Niemczech.

Wzrost gospodarczy skutkował wzrostem znaczenia politycznego. W połowie lat pięćdziesiątych RFN była już na tyle liczącym się państwem, że Konrad Adenauer mógł rozmawiać z Nikitą Chruszczowem o niemieckich jeńcach wojennych wciąż przebywających w Związku Sowieckim. W wyniku tych rozmów ci, którzy jeszcze żyli, mogli wrócić do kraju.

Podobno Ludwig Erhard jako ekonomista nie był dobrym teoretykiem. Tak przynajmniej twierdzą teoretycy ekonomii, którzy czytali jego książki. Być może maja rację. Erhard poznawał prawa rządzące gospodarką praktycznie pracując w sklepie swojego ojca ( podobnie jak Margaret Thatcher !!!), później prowadząc go samemu, a w końcu jako pracownik instytutu badającego pracę różnych firm. Wiedział dobrze, co dla przedsiębiorcy oznaczają wysokie podatki, konieczność załatwiania nieskończonej ilości spraw w urzędach, kontrole jedna za drugą…

Dlatego wiedział, że mają rację teoretycy twierdzący, że w gospodarce potrzebna jest wolność. Nawet, jeśli
nie ogarniał wszystkich subtelności ich wywodów i nie dostrzegał wszystkich praktycznych konsekwencji. Tylko czy któryś z tych wybitnych teoretyków zrobił dla swojego kraju tyle, co on?
Erhard zaryzykował nie tylko świetnie zapowiadającą się karierę. Mógł trafić pod sąd, bo złamał prawo, by wprowadzić w życie gospodarcze trochę zdrowego rozsądku.

NIE BYŁ TCHÓRZEM I MIAŁ WYOBRAŹNIĘ.

TO DLATEGO - MIMO KLĘSKI II WOJNY - UCZYNIŁ NIEMCY WIELKIMI !!!
2018/06/02 02:43 #179233

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.