Bytomskich policjantów także dopadł wirus

W całym kraju policjanci masowo składają zwolnienia L4. Nie inaczej jest w Bytomiu, choć w naszym mieście sytuacja jeszcze nie jest kryzysowa.

Od kilku dni krajowe media żyją sytuacją w polskiej policji. Funkcjonariusze masowo składają zwolnienia L4 i zaczyna brakować ludzi do pracy. W wielu miastach dochodzi do kuriozalnych sytuacji, że na ulice wychodzą policjanci, którzy na co dzień wykonują pracę administracyjną w biurach. Nie brakuje miejscowości, w których na zwolnieniach jest nawet ponad 80% funkcjonariuszy.

Reklama

"Wirus" nie ominął także Bytomia. W naszym mieście sytuacja jeszcze nie jest krytyczna, bo na zwolnieniach jest około 30% policjantów.

- Problem wgląda podobnie jak w innych jednostkach. Powoduje to pewne utrudnienia, którym komendant musi zaradzić. Wiadomo, że patroli jest mniej, niż normalnie, ale wciąż są. Nie zanotowaliśmy zwiększonej liczby zgłoszeń i interwencji. Panujemy nad sytuacją, natomiast jest to pewne utrudnienie - mówi w rozmowie z naszym portalem rzecznik Komendy Miejskiej Policji podkomisarz Tomasz Bobrek.

Masowe zwolnienia nie są przypadkowe i nikt nie ma wątpliwości, że nie są efektem jesiennej aury. Mówi się o nieoficjalnym proteście polskich policjantów, którzy domagają się natychmiastowej reformy oraz podwyższenia wynagrodzeń. Władze państwowe próbują rozwiązać problem, ale na razie bezskutecznie.

Sprawa jest niebezpieczna. Mniej policjantów, to mniej patroli. Mniej patroli, to spadek bezpieczeństwa. Dlatego problem musi zostać jak najszybciej rozwiązany.

Reklama