Komenda dostała radiowozy


Bytomska komenda Policji korzysta z trzech nowych pojazdów. Połowę kosztów ich zakupu sfinansowała gmina.

W piątek przed siedzibą tutejszej jednostki przekazano kluczyki do trzech nowych radiowozów: dwóch oznakowanych Volkswagenów Transporterów i jednego samochodu osobowego Kia Ceed. Z furgonów będzie korzystać Wydział Prewencji Komendy Miejskiej Policji oraz III Komisariat przy ul. Rostka, z kolei auto z nadwoziem kombi będzie użytkowane przez bytomską drogówkę.

Nowe radiowozy kosztowały 390 tysięcy złotych. Środki na ich zakup pochodziły z budżetu Policji oraz miasta Bytom.

fot. KMP Bytom

Log in to comment

borutaPB Avatar
borutaPB odpowiedział w temacie: #170072 2017/01/05 09:22
bytomska policja na Piłsudskiego i Piekarskiej urządza sobie zwykłe "łapanki" na obywateli by relaizować cele wyznaczone przez komendanta... To jest chore, mogą Cię zaj***na Piekarskiej ale przechodzić musisz na światłach ...tak dbają o nasze bezpieczeństwo ...
71hanysek Avatar
71hanysek odpowiedział w temacie: #170068 2017/01/04 23:41
Komenda dostała radiowozy a tu taki news...

Policjanci z Bytomia dla wyników fałszowali mandaty. Staną za to przed sądem


Marcin Pietraszewski 04.01.2017 06:00
Wyborcza.pl / Katowice / Aktualności / Wiadomości z Katowic

"Podoficer bytomskiej policji chciał mieć lepsze wyniki w pracy, więc fałszował mandaty. Kazał to robić także podległym sobie funkcjonariuszom - twierdzi prokuratura. Kilka dni temu policjant został zwolniony ze służby ze względu "na oczywistość popełnionego czynu".
Na trop afery wpadli oficerowie z Biura Spraw Wewnętrznych. To policja w policji, zadaniem której jest tropienie nieprawidłowości w tej formacji. Śledczy z BSW dowiedzieli się, że sierżant sztabowy Aleksander P, jeden z najbardziej popularnych policjantów komisariatu I w Bytomiu, miał fałszować mandaty.

Chłop wielki jak gdańska szafa

- Dla wszystkich było to zaskoczeniem, bo Aleksander P. to legenda bytomskiej policji. Chłop wielki jak gdańska szafa, z ogromnym posłuchem wśród kolegów i wielkim respektem "miasta". Wielokrotnie nagradzany w ciągu 21 lat służby - mówi jeden ze śledczych.

Oficerowie BSW wykonali tytaniczną pracę i przeanalizowali mandaty wypisane w 2014 r. przez policjantów z komisariatu I. Przesłuchali też niektórych ukaranych nimi mieszkańców. Ustalili, że Aleksander P. część swoich mandatów najzwyczajniej w świecie fałszował. Łapał np. kierowców, którzy jadąc autem, rozmawiali przez telefon lub nie mieli zapiętych pasów. Nakładał na nich mandaty, ale w policyjne dokumenty wpisywał, że to kara za zaśmiecanie miejsca publicznego. Dlaczego to robił?

Policjant z Bytomia chciał poprawić statystyki

- Aleksander P. pracował w prewencji, a nie drogówce, był więc rozliczany z wykroczeń popełnianych na mieście, a nie na drogach. Problem w tym, że najłatwiej łapie się łamiących przepisy kierowców. Wystarczy na chwilę stanąć przy ulicy i szybko można zrobić wynik. Aleksander P. "polował" więc na nich, a potem fałszował mandaty, bo prawdopodobnie chciał poprawić statystyki swojej pracy - spekuluje jeden z oficerów komendy wojewódzkiej w Katowicach.

Kilka dni temu prokuratura oskarżyła Aleksandra P. o poświadczenie nieprawdy w dokumentach, przekroczenie uprawnień i wydawanie podwładnym bezprawnych rozkazów. - Przedstawiono mu w sumie 16 takich zarzutów, został przez nas zawieszony w czynnościach służbowych - potwierdza prokurator Monika Stalmach-Ćwikowska, szefowa Prokuratury Rejonowej w Tychach. Razem z sierżantem sztabowym na ławie oskarżonych zasiądzie także czterech młodych policjantów. Według śledczych Aleksander P. jako dowódca patroli w 2014 r. nakłaniał ich do fałszowania mandatów. - W przypadku tych młodych policjantów będziemy jednak wnioskowali o warunkowe umorzenie sprawy. Ulegli bowiem presji ze strony przełożonego, a mają bardzo dobrą opinię z przebiegu służby - wyjaśnia prokurator Stalmach-Ćwikowska.

Najważniejsze jest bezpieczeństwo

Nie udało się nam skontaktować z Aleksandrem P. Nie pracuje już w policji. - 31 grudnia został zwolniony ze służby ze względu na oczywistość popełnionego czynu - wyjaśnia starszy aspirant Tomasz Bobrek, rzecznik prasowy komendy miejskiej w Bytomiu. Przyznał, że nie rozumie, dlaczego tak doświadczony podoficer jak Aleksander P. robił takie rzeczy. - Przecież mandaty, które są środkiem represji, to nie jest jedyny wskaźnik oceny pracy policjanta. Dla prewencji najważniejsze jest bezpieczeństwo w dzielnicy - podkreśla Bobrek. Czterej pozostali oskarżeni nadal pracują w policji. Toczy się przeciwko nim postępowanie dyscyplinarne.

Komenda wojewódzka w Katowicach od kilku lat powtarza, że nikt nie będzie rozliczał funkcjonariuszy z liczby nałożonych mandatów, tylko z tego, czy jest bezpiecznie w miejscach, w których pełnią służbę. To ma być najważniejszy wskaźnik efektywności ich pracy. - To oficjalne stanowisko kierownictwa, które ma jednak niewiele wspólnego z rzeczywistością. W komisariatach statystyka wciąż jest największą świętością - usłyszeliśmy od policjantów w kilku śląskich miastach.

Mandat za mandatem

W 2014 r. śląscy policjanci wypisali ponad 630 tys. mandatów - o 100 tys. więcej niż w roku 2013. Budżet państwa zarobił na tym 97 mln zł. Mandaty najczęściej nakładano za prędkość, wyprzedzanie w niedozwolonym miejscu, jazdę na czerwonym świetle, stwarzanie zagrożenia na drodze lub przekraczanie jej w niedozwolonym miejscu (ponad 250 tys. mandatów na kwotę ponad 25 mln zł). Ponad 10 mln zł zapłaciliśmy za picie alkoholu w miejscu publicznym (102 tys. takich zdarzeń). Mandaty za śmiecenie w miejscach publicznych dostało ponad 50 tys. osób, a 31 tys. za malowanie na murach nieprzyzwoitych napisów. 5 mln zł zapłacili kierowcy, którzy prowadzili auta bez uprawnień - było aż 11 tys. takich przypadków. Trzy osoby ukarano za to, że natarczywie, w miejscu publicznym, proponowały płatny seks. Jedna osoba musiała zapłacić 50 zł za niezgłoszenie zgonu bliskiej osoby.

Najwięcej mandatów w 2014 r. wypisali policjanci z Katowic. Ujawnili wtedy prawie 60 tys. wykroczeń, a ich sprawcy musieli zapłacić ponad 8 mln zł. Na drugim biegunie jest Bieruń, gdzie wypisano 6,3 tys. mandatów.
Bytomski.pl Avatar
Bytomski.pl odpowiedział w temacie: #170054 2017/01/03 20:26
W piątek przed siedzibą tutejszej jednostki przekazano kluczyki do trzech...

Bytomska komenda Policji korzysta z trzech nowych pojazdów. Połowę kosztów ich zakupu sfinansowała gmina.

W piątek przed siedzibą tutejszej jednostki przekazano kluczyki do trzech nowych radiowozów: dwóch oznakowanych Volkswagenów Transporterów i jednego samochodu osobowego Kia Ceed. Z furgonów będzie korzystać Wydział Prewencji Komendy Miejskiej Policji oraz III Komisariat przy ul. Rostka, z kolei auto z nadwoziem kombi będzie użytkowane przez bytomską drogówkę.

Nowe radiowozy kosztowały 390 tysięcy złotych. Środki na ich zakup pochodziły z budżetu Policji oraz miasta Bytom.

fot. KMP Bytom

Czytaj artykuł...

georg11 Avatar
georg11 odpowiedział w temacie: #166106 2016/04/27 14:50
Teraz na prawdę się czepiasz.
myszaty Avatar
myszaty odpowiedział w temacie: #166086 2016/04/26 21:17

Jest dość wyraźny napis na masce. A jeśli coś jest na tyle blisko, że nie widać napisu na masce w lusterku, to z pewnością da się już odczytać mały napis na kogucie.
Kolor srebrno-niebieski też jest rozpoznawalny.
Zresztą jeśli coś jedzie za Tobą na sygnale, to trzeba to przepuścić niezależnie od tego, co to jest, prawda? A dopiero potem się zastanawiać.

Jeśli cywilizowane kraje sobie radzą bez żadnego napisu na kogucie, my na pewno damy radę z małym.

Szaro-srebrno kombiaków jest cała masa ( co drugi flotowiec), większość zdjęć radiowozów jakie dałeś - ma jeszcze elementy żółte, pomarańczowe czy zielone.
Policja powinna być widoczna a nie uprawiać partyzantkę - na tym polega prewencja.